Móc namalować nią obraz na płótnie -
Człowieka, który na innych krzyczy,
wszczynając swymi słowami kłótnię.
Uwiecznić, jak na "nikona" matrycy
wilgoć powietrza, szarość za oknem,
pęd autobusu, blask lamp przy ulicy,
i zapach betonu, kiedy namoknie.
Pary z ust użyłbym zamiast bieli,
zbrudzonej lekko silnika warkotem,
kłębiastym wzorem bym płótno zaścielił,
a potem okrasił uśmiechów złotem.
Narzędzia niemal widzę w mych rękach:
szum szeptów niech służy za pędzel,
paletą będzie brunetki powieka,
a podobrazie utkam czym prędzej
z tego skupienia, gdy człowiek czeka,
aż znowu telefon zabrzęczy cichutko,
dając tym samym dyskretnie sygnał,
że ktoś przesyła wiadomość krótką.
"Teraz" kawałek chciałbym mieć w ręce,
móc do kieszeni schować choć trochę -
maleńką grudkę - nie trzeba mi więcej,
lecz oto znika, staje się prochem.
Nie ma już tego, co było przed chwilą
zniknęło w falbanach zasłony przeszłości,
a na tym miejscu kolejnych chwil milion
do miana "Teraz" pretensje swe rości.

Wciąż zmieniające się 'teraz' jest miejscem dla Jam Jest. Nie 'Ja byłem' lub 'Ja będę'. Jestem, Który Jestem. Poza czasem.
OdpowiedzUsuńm.ł.
wieczne teraz. świetne.
OdpowiedzUsuń