niedziela, 27 lutego 2011

Teraz

"Teraz" kropelkę chciałbym uchwycić
Móc namalować nią obraz na płótnie -
Człowieka, który na innych krzyczy,
wszczynając swymi słowami kłótnię.
Uwiecznić, jak na "nikona" matrycy
wilgoć powietrza, szarość za oknem,
pęd autobusu, blask lamp przy ulicy,
i zapach betonu, kiedy namoknie.
Pary z ust użyłbym zamiast bieli,
zbrudzonej lekko silnika warkotem,
kłębiastym wzorem bym płótno zaścielił,
a potem okrasił uśmiechów złotem.
Narzędzia niemal widzę w mych rękach:
szum szeptów niech służy za pędzel,
paletą będzie brunetki powieka,
a podobrazie utkam czym prędzej
z tego skupienia, gdy człowiek czeka,
aż znowu telefon zabrzęczy cichutko,
dając tym samym dyskretnie sygnał,
że ktoś przesyła wiadomość krótką.

"Teraz" kawałek chciałbym mieć w ręce,
móc do kieszeni schować choć trochę -
maleńką grudkę - nie trzeba mi więcej,
lecz oto znika, staje się prochem.
Nie ma już tego, co było przed chwilą
zniknęło w falbanach zasłony przeszłości,
a na tym miejscu kolejnych chwil milion
do miana "Teraz" pretensje swe rości.

sobota, 26 lutego 2011

.

Uwielbiam czuć, że jesteś tuż obok,
że cieszysz się, gdy ja się śmieję,
że jesteś ze mną gdy idę drogą,
gdy słońce świeci i z nieba deszcz leje.

Wspaniale mi się z Tobą rozmawia,
Ty jeden rozumiesz mnie w stu procentach
gdy chcę się spotkać to nie odmawiasz,
gdy jestem w potrzebie to o mnie pamiętasz.

Lubię gdy serca mego dotykasz,
wskazujesz porę i miejsce by działać
i choć czas z Tobą tak szybko umyka,
to radość w mym sercu jest potem trwała.

Ale najbardziej lubię Cię słuchać-
kiedy przychodzisz do mnie nad ranem,
swym słowem karmisz mojego ducha
do życia mego przynosi zmianę.

środa, 23 lutego 2011

List

Jezu,
chcę ci dać me serce,
przyjmij je ode mnie, proszę.
Weź je, a dam jeszcze więcej -
wszystko u stóp Twoich złożę.
Dam Ci klucz do mego świata -
myśli mych krainę dziką -
pragnę byś tam w końcu władał,
aby każdy szept ucichnął,
by Twój pokój zapanował,
łaski Twej strzeliły zdroje,
niechaj serce, oraz głowa
wespół z duszą będą Twoje.

piątek, 18 lutego 2011

Róża

Piękna Różo, w sadzie jabłoni,
Jedyny Kwiecie wśród innych bezmiaru...
Tak uwielbiałem kiedy w mej dłoni
miałem Twe płatki - gdy z siłą pożaru,
kolorem miłości mą duszę grzałaś,
Byłaś jak muza dla mych fantazji,
mym panaceum na troski się stałaś
I choć deptałem Cię tyle razy,
Ty z każdym dniem dawałaś mi więcej.
w czerwieni płatków klejnot bez skazy-
kobiece, szczodre serce....
Nagle odeszłaś, choć wciąż jesteś blisko,
odsuwasz od siebie dziś moje dłonie.
I zrozumiałem, że tracę to wszystko.
a wina leży po mojej stronie.

środa, 2 lutego 2011

Niczym dym muskasz mą skórę -
tak delikatnie, łagodnie, czule.
Dotykiem serce wzburzone koisz...
Uwielbiam czas, gdy obok stoisz.
Oplatasz, chcąc w sobie zanurzyć,
swą obecnością na pył rozkruszyć
me ciało i duszę- moje istnienie,
by je oczyścić i dać odpocznienie...