Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitu pitu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitu pitu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lutego 2011

.

Uwielbiam czuć, że jesteś tuż obok,
że cieszysz się, gdy ja się śmieję,
że jesteś ze mną gdy idę drogą,
gdy słońce świeci i z nieba deszcz leje.

Wspaniale mi się z Tobą rozmawia,
Ty jeden rozumiesz mnie w stu procentach
gdy chcę się spotkać to nie odmawiasz,
gdy jestem w potrzebie to o mnie pamiętasz.

Lubię gdy serca mego dotykasz,
wskazujesz porę i miejsce by działać
i choć czas z Tobą tak szybko umyka,
to radość w mym sercu jest potem trwała.

Ale najbardziej lubię Cię słuchać-
kiedy przychodzisz do mnie nad ranem,
swym słowem karmisz mojego ducha
do życia mego przynosi zmianę.

wtorek, 4 stycznia 2011

Rozmowa

To tu, to tam,
jestem sam,
tak jak chciałem -
jak się domagałem...

Z uśmiechem patrzę,
jak w życia teatrze-
choć w samotności-
na scenie gościsz.


Od dziś będę sam -
czy stoję, czy sram,
czy bułki kupuję -
sam - gwarantuję!

Tego jestem pewien -
tak dojdę do siebie.
Chcę sobą się stać,
przestać już grać...


Grasz samotnika
i choć się zamykasz,
chcąc przerwać niewolę,
wciąż ciągniesz swą rolę!


Nie będę jak inni -
Ci "czyści", "niewinni"
ci "dobrzy" i "źli" -
to już zbrzydło mi!

Mam gdzieś ich zasady,
pomysły i rady,
reguły mam za nic,
nie stworzą mi granic...

Znam Cię od dawna -
twa rola zabawna,
jak kryształ przejrzysta-
"pan nonkonformista".


To problem nie lada -
z sił już opadam!
Jak przerwać tą farsę,
nim stanę się starcem?

Jak zejść ze sceny,
czy stać się mam niemym?
Ktoś wiedzieć musi,
jak scenę opuścić?



Gdy opuścisz salę
spektakl trwa dalej,
gdy gdzieś się zamykasz -
on trwa - Ty nie znikasz,

Spójrz na ludzi wokoło,
jak skaczą wesoło,
gdyż brak świadomości,
w ich głowach gości.



Wciąż każda chwila,
kilometr, metr, mila,
umyka jak mgła,
a ja tylko trwam,

i patrzę co dalej,
co dzisiaj się stanie,
gdzie dziś wyruszę
w ślad za scenariuszem?

Stąd uciec się nie da,
kto pomysł mi sprzeda,
by to przedstawienie
mi dało spełnienie?



sobota, 25 grudnia 2010

Życzenia

Tak zastanawiam się, czego Ci życzyć-
szczęścia, radości, uśmiechu, słyczy,
pogody ducha, życiowych sukcesów,
skończenia studiów bez żadnych ekscesów;
pracy, o której marzysz od dawna,
a może, byś kiedyś stała się sławna,
albo spotkania z Johnem Mayerem,
lub też biletu na Deep'a premierę;
życzyć objawień, lub daru mądrości,
wylania ogromu Bożej miłości,
i czucia jej przy każdym oddechu,
by każdy dzień z był pełen uśmiechu,
w zachwyt Cię wprawiał i sprawiał, że dalej
żyć pragniesz. Żyć na Jego chwałę.
Stu lat, byś mogła się życiem nasycić
byś jego piękno zdołała uchwycić,
by nie minęło Cię nic z Bożych planów,
a Ty? Czego pragniesz? Weź się zastanów,
i zanim z tortu świeczuszkę zdmuchniesz,
zanim dwudziestka daleko stąd umknie,
oczy swe zamknij i pomyśl życzenie,
a ja będę się modlił o jego spełnienie.

niedziela, 12 grudnia 2010

Pastorowi

A może, mój pastorze -
ja się dzisiaj nie położę,
... nie rozłożę się w fotelu,
i nie zasnę jak niewielu?
Może włożę do kieszeni,
troszkę królewskiej zieleni,
i z Jagiełłą - małym bratem -
dziś opuszczę swoją chatę?

Może dzisiaj o tej porze
ujrzysz mnie w telewizorze,
jak z Shakirą gdzieś na plarzy
będę się w słoneczku smarzył?
Może złożę Ci wizytę,
lub napiszę kilka liter,
Wiem, że strasznie Cię rajcuje,
Gdy Ci w nocy fon wibruje...

Może starań swych dołożę,
i plan niecny w życie wdrożę -
niespodzianką Cię zaskoczę
w progi Twoje dzisiaj wkroczę.
Może, jeśli tylko się przyłożę,
głów się wleje za mną morze.
Ludzi chmara – dziś nas czeka
U PASTORA DYSKOTEKA !!!!

czwartek, 12 sierpnia 2010

Przyszłość

Jak w chmurach wieża -
Ja, w czasie schowana,
Wiem dokąd zmierzam,
już droga obrana!
Pędzę ku chwilom
radości pełnym,
mila za milom -
to odjazd zupełny.
Wiem co się stanie,
choć czas tak daleki-
przede mną rozstanie,
i miłość na wieki...

wtorek, 10 sierpnia 2010

sobota, 7 sierpnia 2010

Kilka wyrwanych myśli....


Po raz kolejny na tym samym torze
nie chcę nim iść - ty chcesz, a nie możesz.
Po raz kolejny, na tym się łapię
choć chciałbym inaczej - to nie potrafię...

Kilka wyrwanych myśli...

Kipię ale wykipieć nie mogę
po raz kolejny tą samą drogę
wybieram i idę, nie umiem inaczej
łapię oddech – spokojnie...
nie płaczę.

wtorek, 20 lipca 2010

Remix

A E
Był dzień w moim życiu-
fis D
pamiętam jak dziś-
A E
gdy ktoś mnie zaczepił
D A
I powiedział mi:

Spójrz na swe życie, co stao się z nim?
Bóg chce byś wytrzeźwiał, skończ wreszcie ten trip!
Razem ze Słowem, przyszła moc,
a Jezus wyciągnał do mnie swą dłoń

E fis
Nie czekaj, bo po co?
D A
Pod krzyż pójdź,
Czy dniem, czy nocą
Jezus jest tu.
On da ci zbawienie,
obmyje swą krwią,
wypełni spełnieniem,
i miłością swą

A E fis D |A E D A
Pamiętaj chłopcze,- Jezus to król!
Na krzyżu umarł, by zbawić cię mógł.
Bo w jego ranach zbawienie jest
swymi sińcami uzdrowił cię

Nie czekaj, bo po co?.......

czwartek, 10 czerwca 2010

...

Nie mogę spać, ni jeść, ni pić.
Nie chcę, a może nie chce mi się.
Leżę, wpatrując się w nicość,
cofając we wspomnieniach,
potem wyprzedzając zdarzenia.
Patrzę nieśmiało na to,
co przynosi Jego słowo
spoglądając na rzeczy przyszłe,
i na to co jest teraz,
co za niedługo zniknie...

Zniknie, bo zniknąć musi,
bo nic nie przyjdzie,
jeśli nic nie odejdzie,
nie ustąpi miejsca lepszemu.
Chcę rzeczy nowych -
chcę przestać rozbijać się,
po raz kolejny uderzać
o ten sam problem,
o tą samą sprawę,
ten sam ból...

sobota, 13 lutego 2010

Reklamy...

zniszczyło mnie to...



czwartek, 24 grudnia 2009

Inny Świat


Międzywymiarowy wir
wessał mnie gdy spałem.
Czuję trochę się jak świr
tu, gdzie wylądowałem.
Ludzi wcale nie rozumiem,
choć po polsku każdy gada.
Ulicami tłum gdzieś frunie -
w morzu ulic głów armada.

Mężczyzn krótko ostrzyżonych
w garniturach rządek kroczy
obok kobiet wystrojonych.
Postanawiam się dołączyć
chociaż nie mam marynary,
i choć spodni nie mam w kancik.
Pójdę z tyłu, sam, bez pary,
może żaden elegancik,
nie poświęci mi uwagi...

Chyba nikt mnie nie dostrzega,
niewidzialny jestem może?
Chodzę skaczę, biegam, śpiewam,
na chodniku się położę!
Mogę tutaj robić wszystko!
Zjem frykasy z lad sklepowych,
kino musi być gdzieś blisko -
ruszam zwiedzić mój świat nowy.

Jakoś dziwnie tutaj wkoło -
biel, szarości - gdzie kolory
i twarz, która minę ma wesołą...
Boże! Ten świat jakiś taki chory.
Samochody tylko czarne,
nikt się tutaj nie uśmiecha
Naraz dzwon zabrzmiał alarmem
kto żyw do budynku wbiega.

Dzwon zwołuje po raz wtóry,
ludzie cisną się przez drzwi.
Chcąc wejść szukam jakiejś dziury.
W końcu w środku stoję i
rozglądam się po sali...
Dech zapiera swym ogromem
ludzie zdają się tak mali,
Patrzę w tą, raz w inną stronę,

sala prawie wypełniona,
ludzi równe rzędy stoją
W przodzie podest i zasłona,
znów poczułem się nieswojo.
Wnet kotara się rozwiera
z telebimu patrzy głowa,
aż o ścianę się opieram,
ona do mnie cedzi słowa!

Mówi wolno i wyraźnie,
jak bym mógł jej nie zrozumieć:
"Witaj, któryś przybył właśnie -
czy po polsku mówić umiesz?
Potakuję potwierdzając,
czekam co się stanie dalej.
Ludzie głowy odwracają
ktoś się mnie dostrzegać zdaje.

Teraz widzą mnie już wszyscy,
szok na twarzach się maluje.
Postać z telebimu błyszczy,
chyba znów coś się szykuje -
Mówi do mnie już normalnie
wita na planecie ziemia,
zapraszając ciut nachalnie
bym odwiedził go w podziemiach.

Mówi, że jest tutaj królem,
chwali piękno swej planety,
jednak muszę przyznać z bólem -
nie rozumiem tej podniety.
Opowiada o swym kraju
o zwyczajach ludzkiej rasy
ponoć żyją tu jak w raju :
Nie istnieją kasty, klasy.
Wszyscy równi, jednakowi,
każdy ma te same prawa,
zła nikt nie pomyśli robić.

Pytam - stary gdzie zabawa?
Gdzie podziały się uśmiechy
i kolory jakiekolwiek?
Nie zostanę tu, bo zdechłbym! -
Uświadamiam w końcu sobie...

Biegnę ku drzwiom, mijam próg.
Byle dalej, w bloków rzędy!
nie oszczędzam swoich nóg,
pędzę prosto, mijam skręty.
Chcę wydostać się za miasto,
poczuć dzikość leśnej głuszy.
Mięśnie miękną już na ciasto
nogi coraz trudniej ruszyć,

Dzień się z wolna w noc zamienia
a ja dalej mknę przez miasto.
W końcu padam ze zmęczenia
przed oczyma widzę jasność,
która wciąż na sile wzbiera.
Blask oślepia moje oczy,
szybko zrywam się z fotela,
promień słońca sen zakończył



sobota, 12 grudnia 2009

Na spółkę z Rias


Twe oczy słodko mydlane
rozniecają we mnie ogień.
Spojrzenie wiecznie zaspane -
mogę tylko pomarzyć sobie.

Dzień w dzień patrzę na Ciebie.
Myślę, dlaczego właśnie tak?
Nie wyobrażam pustej siebie,
czy zmienisz życia mego smak?


Różo! W purpurę odziana
w zieleni listowia
jaśniejesz schowana,
i ślesz do mnie słowa.

Och, zapachu słodyczy,
cudowny kwiecie,
wszak jam jest niczym,
gdyś ty jest na świecie.


Me kolce opadają.
Tyś dla mnie wyjątkowy!
Oddaję Ci siebie całą,
byś był pokrzepiony.

Nie chcę Cię zawodzić,
byś nie czuł się zraniony.
Pragnę kochać,
Ty mój wybrany.


Miłością chcę podlewać
Twej osoby korzenie;
Peany będę śpiewać
do uszu Twych codziennie

Zrób z liści swych zasłonę,
chcę byśmy byli sami,
a płatków Twych koronę
obleję całusami.


Och śpiewaj mi wieszczu rozkoszy,
podlewaj moje wątłe korzenie.
Dostarcz mi w życiu słodyczy
Twój dotyk jak snu spełnienie.

Płyńmy, płyńmy po naszym niebie,
ta chwila niech trwa wiecznie.
Ważne, że mamy na zawsze siebie,
proszę mów mi jeszcze.

Oplotę Cię ramieniem,
do piersi swej przyłożę,
wiedziony Twym skinieniem
słodyczy pąk otworzę,

I zadrży Twoje Ciało,
rozgrzane do białości,
gdy będzie się spalało
płomieniem namiętności.

Chcę płonąć w tej namiętności.
Jestem dla Ciebie cała.
W tej dzikiej miłości
aż do końca świata.

W szaleństwie nieposkromieni
wirować będziemy.
Wodzami nieokiełznani
granice przekroczymy.

A gdy Cię już rozniecę,
gdy żar ten nas zespawa,
wtedy w miłości rzece
gorącej niczym lawa

wspólnie popłyniemy,
przez raj nasz upragniony.
Tak, jednym już będziemy
poprzez wieki i eony.

Dotknij się każdego kawałka,
otul go w pocałunkach.
Miej charakter śmiałka
wijąc się w podnieceniach.

Chcę śnić przy Tobie
w Twych ramionach się skryć.
Gdy już po słowie
w uniesieniach będziemy żyć.

piątek, 11 grudnia 2009

Na spółkę z Rias

Na wieżycy zamku Lota ,
który władał Rias kariną,
smok swe łapy właśnie oparł-
głód nasycić chce dziewczyną.

Rias księżniczka była młoda,
piękna, cudna w każdym calu,
zobaczyła złego smoka,
który zbliżał się pomału

W oczach młódki gości strach,
przed nią smoka pysk zębaty,
twarz zatapia się we łzach,
aż tu nagle tuż zza kraty

wielkiej, starej, metalowej
rycerz z wydobytym mieczem
pędzi odciąć smoczą głowę.
Heros pomóc chce kobiecie,

lecz ona wielce zdziwiona,
co to za chłop stary,
dziewczyna wielce zmartwiona,
och, jej świat stał się szary

niedołęga a nie rycerz -
miecz z prawicy chłopu wypadł,
wiatr zatrzasnął mu przyłbicę,
dziewka płacze -ale przypał!

Smok już ostrzy swe pazury,
Rias wybiega na skraj lasu,
drako przeciął białe chmury,
na ucieczkę nie było czasu..

Kłapnął zębami,
krew w ziemie wessało
i zniknął za chmurami
niosąc martwe ciało.

czwartek, 10 grudnia 2009

Re Wyzwanie

-Przyjęłaś wyzwanie! -
Uśmiecham się srodze.
Cóż, moje kochanie,
chodź, ból w Tobie spłodzę,
zgniotę cię w dłoni,
jak kartkę się zgniata
słów miecz przy twej skroni
na pół Cię rozpłata!
Prawdę powiadasz -
nie pójdziesz nigdzie
już z bólu się składasz
a większy wnet przyjdzie.
Słów wciąż ci brakuje?
To dech ci zapiera
Gdy rymów szturmuję
cię swych tyralierą.
Klękajcie narody?
Ha! zerknij pod siebie
Zwycięstwa czuć słodycz-
wszak klęczysz na glebie.
Spójrz, w swoje ręce
twój oręż jak z miedzi-
dla mnie nic więcej
niż grudka śniedzi.
Nie zrani mnie nawet,
na wstępie się złamie
Wiec kawa na ławę
czas ginąć, kochanie...

środa, 9 grudnia 2009

Rękawica została rzucona

Pisz, próbuj swych sił
Ja się z tobą będę bił.
Już się cieszy moja głowa
walki czas! Bitwy! - na słowa
Pióro moje ostre, siostro,
włada mi się nim tak prosto,
że nie boję się nikogo!
Proszę, wystaw swój słowotok!
Proszę, upust daj swej duszy!
Spróbuj mnie słowami skruszyć!
Spróbuj rymy pobić prozą,
swej twórczości małą dozą.
Daj się ponieść wyobraźni,
niechaj twój talent się rozjaśni!
Pokaż to co w środku skrywasz
co czasami się odzywa
to co zamiast pielęgnować
skrzętnie wciąż próbujesz schować.
Dajże upust swojej duszy,
niech Twe wnętrze mnie poruszy,
bo na razie - sorry, ale
zakopałaś Boży talent.

sobota, 5 grudnia 2009

Pytanie

Za kim tak tęsknisz, Aniołku skrzydlaty?
Czyj brak Twych łez przyczyną?
Któż to, rozdarty pomiędzy dwa światy
sławę przedkłada nad piękną dziewczyną?
Kto nie dostrzega serca czystego,
miłości się boi, i od niej ucieka
i miast pochwycić anioła swojego,
do serca przytulić czym prędzej- zwleka...

poniedziałek, 30 listopada 2009

Pragnę dymu z jego serca
miłej woni przed Twym tronem.
Duchu proszę, gnaj - rozwiercaj!
klatkę, w której się uśmierca

Pragnieniem serca -
W Twoim odpocznieniu
króciutka chwila.


"Sądzę, że przyjdzie,
bo jego serce pragnie -
jest w amoku"

niedziela, 29 listopada 2009

W ... spotykajmy się?

Ta godzina a ja nadal w robocie siedzę.


W dupie mam tą knajpę.


Chcę sobie umyć zęby, i zamknąć oczy chociaż na godzinę...

poniedziałek, 16 listopada 2009

hehe

"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam! Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na czerwonych światłach, na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: "Na miłość Boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem... Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światło. Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!"