Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z tych nienajnowszych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z tych nienajnowszych. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2011

aF
Radością wypełniasz me serce,
CE
w każdym dniu me życie podnosisz,
i pragnę Cię więcej i więcej,
objaw się Panie - nie każ się prosić.

Chcę znać Cię jak Mojżesz i Dawid
każdego dnia z Tobą rozmawiać
chcę byś jak im i mnie błogosławił
swojej bliskości mi nie odmawiaj.

Na cóż mi sława wśród tego świata?
Również bogactw obfitość mam za nic,
gdy stracę wszystko - cóż to za strata,
jeślibyś tylko mi siebie zostawił?

Po życia drodze chcę z Tobą kroczyć
Nic się nie liczy, gdy jesteś obok.
Każdego dnia, gdy otwieram oczy
niechaj prowadzi mnie Twoje słowo


Tutaj było po raz pierwszy Tym razem w formie piosenki

piątek, 18 lutego 2011

Róża

Piękna Różo, w sadzie jabłoni,
Jedyny Kwiecie wśród innych bezmiaru...
Tak uwielbiałem kiedy w mej dłoni
miałem Twe płatki - gdy z siłą pożaru,
kolorem miłości mą duszę grzałaś,
Byłaś jak muza dla mych fantazji,
mym panaceum na troski się stałaś
I choć deptałem Cię tyle razy,
Ty z każdym dniem dawałaś mi więcej.
w czerwieni płatków klejnot bez skazy-
kobiece, szczodre serce....
Nagle odeszłaś, choć wciąż jesteś blisko,
odsuwasz od siebie dziś moje dłonie.
I zrozumiałem, że tracę to wszystko.
a wina leży po mojej stronie.

środa, 9 grudnia 2009

Wiadomość

Napisałaś,
Zbudziłem się, wołam!
Nie chcę stracić kontaktu,
lecz w odzewie tylko głucha cisza...

Dajesz mi milczenie,
więc może znajdę Cię w ciszy?
Tylko jak pytać o drogę,
gdy słowa nie mają sensu?

czwartek, 3 grudnia 2009

Z tych nienajnowszych


W zapachu wiatru poranną porą,
w kwiatów głębokim kolorze,
w śmiechu dzieci, gdy zbiorą
te kwiaty- ja widzę Cię Boże.
W delikatnym ptaków świergocie,
co rano do życia świat budzi
w słońca w codziennym locie,
gdy po niebie płynąc się trudzi,
W tym wszystkim widzę Twą chwałę.
której pełna jest niebo i ziemia,
i całe stworzenie, które wydałeś
ku czci Swojego Imienia



***



Naucz mnie kochać
jak Ty pokochałeś
Naucz mnie dawać,
bo sam siebie dałeś.
Pokaż jak pomóc
wtedy, gdy ludzie
nie dają rady,
gdy w życia trudzie,
w problemów.natłoku
padają na ziemię.
Bym nie stał z boku,
Niósł z nimi to brzemię.,

Naucz mnie mówić -
bym prawdę ogłaszał,
Bym ludzi słowami
do nieba zapraszał.
Dotykaj ich serc
pociągaj ku sobie
by Ci się oddali,
byś był ich Bogiem.
Byś mógł im pomagać
w ich życiwych troskach
bo z Tobą przyszłość
jest zawsze radosna...

poniedziałek, 23 listopada 2009

Fotografia

Wdycham delikatny zapach Twojej miłości.
Nabieram powietrza, oddech wstrzymuję,
by choć na chwilę do granic wieczności
poczuć jak moja dusza szybuje...


Smakuję tę chwilę, gdy jesteś tuż obok
Czuję Cię przecież! Niemal dotykam!
Zdaje się już masz rzec do mnie słowo,
Wypuszczam powietrze i obraz znika.

wtorek, 17 listopada 2009

Słów kilka

Słów kilka, by wielbić Cię Panie
Choć tylko szczątkowo wyrazić zdołam
Na papier przelewam - niech pozostanie
Odbiciem chwili, gdy do Ciebie wołam
Gdy swoją chwałę przede mną rozlewasz
W mglistej poświacie, księżyca świetle
Gwiazdach, które mrugają z nieba.
Tu dzięki Tobie jest tak pięknie...
I wkładasz we mnie to przekonanie,
Że nim kolejny raz słońce zapalisz,
Że nim kolejna noc nastanie
Ty dasz mi powód, bym znów mógł Cię chwalić.

środa, 11 listopada 2009

Phoeniks

Był kiedyś ktoś piszący mrocznie, i niesamowicie. Fragment naszych rozmów poniżej:


Nitką tekstu prosto w dół
w Twej krainy mroku płynę.
Czując strach, cierpienie, ból
mam wrażenie że tu zginę.

Powoli udaje mi się przywyknąć
do mroku, co oczy duszy zalewa,
a chwilę pużniej unosząc sie zniknąć
nad tekstu wersy wzlatując jak mewa.

I chociaż znów mnie światło otacza,
i jego ciepło na skórze czuję,
gdy zamknę oczy, ta wizja powraca,
jak pająk nić mroku powoli snuje...


***


"Blask"

Gdzie jest Twój Blask w chwili słabości?
Co jest Twą siłą wśród przeciwności?
Jakiej on Ci udziela mądrości?
Pcha Cię ku życiu, czy ku nicości?

Mój jest światłością, co życie daje,
Jest pocieszeniem, o każdej porze.
Wybacza, i kochać mnie nie przestaje,
daje mi, o co Go tylko poproszę...

On chce byś doświadczył Jego miłości,
przyjął łaskę, którą daje przed Ciebie,
zmierzał w Nim wprost do wieczności,
Pełny wiary w swe miejsce w niebie.

wtorek, 10 listopada 2009

Wschód i zachód


Bledną gwiazdy, czerń nieba rzednie,
To blask jutrzenki po niebie biegnie,
Z wolna przemierza nieba sklepienie,
by wkrótce rozniecić słońca promienie.
Wchód delikatnie się żarzy błękitem,
wyżej, w granacie gwiazdy rozmyte
ostatkiem sił błyskają ku ziemi
za chwilę znikną i nic tego nie zmieni.

Przede mną niebo zachodzi purpurą,
wiatr targa jedną, maleńką chmurą,
a ja wciąż siedzę tutaj i czekam
świetlnego przybysza, z tak daleka.
Wiem, że się nie spóźni, że przyjść musi,
do końca czerń na niebie zdusić.

Otwieram okno w wyglądam pielgrzyma,
wśród ptactwa śpiewu czas się zatrzymał,
gdy delektując się, wiatru powiewem.
Widzę jak jasność panuje nad niebem,
jak gasną wszystkie latarnie uliczne,
a ptactwo świergoląc zebrało się licznie.
Już wszystko pomału odżywać zaczyna,
w oczekiwaniu, świetlnego pielgrzyma.
Wiecznością zdaje się być ten koncert
z wzrokiem skupionym na horyzoncie,
by nie przegapić tej jednej chwili -
gdy słońce w końcu się do mnie wychyli.




***




Daleko przede mną słońce zachodzi,
razem z nim światło ze świata umyka.
Jednak teraz, w czerwieni powodzi
dla chwili tej podziw me serce przenika.
Bo to Bóg kolorem słońca niebo maluje:
po prawej z chmur szczyty wysokie układa,
z lewej snop światła chmury zaraz przekłuje
na wprost odcieni czerwieni tańcząca parada...

I radość wielką w sercu odczuwam,
że nie tylko mnie dane dziś będzie
zobaczyć jak słońce powoli się zsuwa
by w końcu zniknąć gdzieś za widnokręgiem.
Jestem szczęśliwy, że jest ta osoba,
która patrzy na świat i również dostrzega
że choć słońce to samo, to inaczej się chowa,
że czasem trzeba przystanąć, by dotknąć się nieba.


Zasnąłem. Udało mi się zdrowo po 5. Nawet nie pamiętam jak mama mnie budziła, za to pobudka o godzinie 15 wróży powtórkę z rozrywki dzisiaj. Dobrze, że jutro jest wolne.

niedziela, 8 listopada 2009

ech...

Znów sam, w ciasnym pokoju
Potykam się o czasu fragmenty.
Znów sam, wśród wspomnień roju
Po raz kolejny na świat zamknięty.

Siedzę, wpatrzony w przestrzeń za oknem,
przeszywam wzrokiem czerni zasłonę,
I tylko wspomnienia blednące, ulotne
Jak film na ekranie szybują w mą stronę.

Lecz one nie wrócą, nie dadzą mi szczęścia
Roztopią się w świetle, wsiąkną w firanę.
Ja, kiedyś wstanę i pójdę do miejsca,
gdzie choć wesoły, wciąż smutny zostanę.

Będę się cieszył jak wszyscy wokoło-
Bawił się, tańczył uśmiechał do ludzi,
I chociaż będę miał twarz wesołą,
To smutek będzie wciąż serce me studził.

Bo nie mam lekarstwa, by duszę uleczyć
Gdzie Bóg, który jest źródłem miłości ognia?
Bo bez miłości - czy ktoś temu zaprzeczy? -
Jest lód i popiół - nie żadna pochodnia....

poniedziałek, 2 listopada 2009

Z tych nienajnowszych

Nałóg dziwny mnie dopada
Głowę moją opanowuje
Gdy uśmiechów Twych kaskada
Narkotycznie mnie szprycuje.
I gdy oczy swe zamykam
Na powiekach się pojawia,
I choć chciałbym to nie znika
Uśmiech co mi radość sprawia.
I wykrzywiam w tym momencie
Usta swoje w odpowiedzi
Na Twój uśmiech - niby zdjęcie,
Co mi ciągle w głowie siedzi...

piątek, 30 października 2009

Dylematy


"Dylematy"


Gdy problem mam spory, i nie wiem co robić;
gdy są dwa wybory, i muszę się głowić,
gdy czas umyka, jak z sita cieknąca woda,
mam pomocnika, w osobie mego Boga.
I z Nim się spotykam, problemy przedstawiam,
a On mnie dotyka, swą mocą sprawia,
że znam rozwiązanie, Pan problem zabiera,
zostaje staranie, bym słów Jego drogę obierał.

piątek, 23 października 2009

Dom

Dawno temu, zainspirowany pewnym rysunkiem napisałem:

"Dom"


Co dzień cieplejszy wiatr skórę omywa,
Słońce zostaje z nami na dłużej,
i chociaż czasu ciągle ubywa,
by spojrzeć przez dziurę w starym murze,
to wiem, że przyjdzie wreszcie ta chwila,
Gdy zachód słońca w tej dziurze zobaczę.
Wiatr szumem bzu czas będzie umilał,
potem się niebo gwiazdami rozpłacze.
I spadać będą marzenia spełniając
W ciemności nocy, w księżyca świetle,
swym blaskiem powoli mnie usypiając,
do snu tuląc letniej nocy ciepłem...

screen "w trakcie pracy"





He is allmighty


He is almighty God.
He makes me happy when I'm sad,
He gave me life when I was dead
He gave His word which I can read,
He gives everything that I need.
My life is very short
but I want Jesus to be my Lord.
He loves me and He loves you.
I want to do all He asks me to
I want to follow His voice
and to give Him the choice
He was rised from the death
He had multiplied the bread
Jesus saves our souls
and openes heaven's doors.


Nie jest to nowość ale teraz przynajmniej miał mi kto błędy posprawdzać.

czwartek, 22 października 2009

Pwrót do przeszłości...

Tesia, ja również dziękuję za rozmowę. Dzięki niej zdecydowałem się w końcu poodwiedzać co poniektóre miejsca, i zabrać co moje. Na początek :




Wyjdź rano i przejdź się pustymi ulicami,
obok trawników świeżo skoszoną trawą pachnących,
gdzie będziesz tylko Ty, i świata piękno - sami...
Wśród ptactwa świergotów duszę kojących
Wdychaj bzu woń upojną, słodki zapach liści,
w świetle słońca, obłoczkami dymiącego
Twa potrzeba towarzysza niech się ziści...
On podejdzie, jest tak blisko.
Obok, przy Nim stań bez słowa,
Cisza niech wyraża wszystko.
Pozwól rzeczywistość jej kreować.
Potem dalej patrzcie razem,
Maluj chwilę tą w swym sercu, trwale
zachwyć piękna się obrazem,
dojrzyj w nim zawartą Bożą chwałę....


Życzę Ci

Znalezione gdzieś na dysku.


Życzę Ci....

Domu, w najcudowniejszym zakątku świata-
wtulonego w las, skąpanego w kwiatach.
W środku mnóstwo przestronnych pokoi,
byś ściany w nich mogła zdjęciami przystroić.
By w domu tym zawsze obecność Boga
była tak pewna jak dach i podłoga.
By Bóg Cię umacniał, zachęcał, podnosił
By język rzeczy tajemne głosił,
By słowo życia w sercu mieszkało,
i co dzień znać o sobie dawało.
By sny się spełniały, marzenia ziszczały,
a błogosławieństw deszcze spadały
na Twoją głowę, co dziennie na nowo.
By życie iskrzyło się kolorowo.
Byś zawsze miała przed sobą Jezusa,
By On codziennie Twe serce poruszał,
Zmieniał Cię podług swej woli,
byś zawsze chciała mu na to pozwolić.
By każda chwila – ta długa, i krótka
była dla Ciebie jak karmel słodziutka.
Byś zawsze była radosna, szczęśliwa,
by namaszczenia spływała oliwa,
a Święty Duch wciąż rzeczy nowe
obficie spuszczał na Twoją głowę.
By Twoje wargi wciąż Pana chwaliły,
By ewangelię codziennie głosiły,
By słowa prorocze wypowiadały,
by Bożą chwałę wciąż ogłaszały,
i służby, w której z radością przez życie
iść będziesz – z całego serca Ci życzę.