czwartek, 13 stycznia 2011

...

Popatrz, me życie to tylko pyłek
nikomu potrzebne i nic nie warte.
Po cóżże Panie marnować mam siłę
jeśli na proch zostanie starte?
Moje decyzje do nikąd prowadzą
Widzę śmierć czającą się w przedzie,
ludzi, którzy chętnie mnie zgładzą,
i miejsca, w które mnie los mój wiedzie
Życie przychodzi mi dzisiaj stracić,
lecz pragnę chociaż zachować duszę.
Czy cenę gotów jestem zapłacić? -
Ty pytasz, ja płacz w gardle duszę.
Uczynię wszystko co tylko zechcesz
Oddam Ci czas - chwilę po chwili,
Zawierzę Tobie, ponieważ nie chcę
ku swoim myślom ciągle się chylić.
Życie me składam na Twoim ołtarzu
przyjmij je proszę- skrusz moją wolę
Weź każdy dzień w mym kalendarzu,
który mi dany jest być tu, na dole.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

....

Gdy serce czyste do Ciebie zanoszę,
Kiedy przychylam się do Twej woli,
wtedy Ty dajesz to, o co proszę -
pomagasz wyjść z miejsca niedoli.

Kiedy me serce obłudy nie skrywa,
kiedy miłości wyraża pragnienia,
to gdy imienia Twojego wzywam
przychodzisz z mocą i wszystko się zmienia:

Mych potrzeb dajesz zaspokojenie,
wypełniasz siłą członki zdrętwiałe,
duszy zabierasz wszelkie strapienie,
przez me słabości odbierasz swą chwałę,

i nikną problemy, niczym śnieg wiosną,
topione ducha Twojego żarem,
me serce wypełniasz pieśnią radosną,
podnosisz mnie, wzmacniasz mą wiarę.

Przez każde ku mnie szepnięte słowo
dajesz się poznać - zobaczyć różnicę
pomiędzy prawdziwą Twoją osobą,
A Twoim we mnie fałszywym obliczem.

Niszczysz bałwana, którego stworzyłem,
odbijasz ziemię należną Tobie
starego człowieka ścierając na pyłek,
by władzę mógł przejąć nowy człowiek

niedziela, 9 stycznia 2011

Popatrz na mnie!

Rozwiej mgłę przed mymi oczyma,
zaprowadź na górę wysoką,
szaty Twej rąbka pozwól się trzymać
w serca mego wejrzyj głębokość.

Spójrz na mnie! Dotknij swą dłonią!
Mów do mnie, powiedz choć słowo,
niechaj ukoi duszę zmęczoną,
rozpali we mnie ogień na nowo.

Zwróć moje oczy, niech patrzą na Ciebie
przez Twą osobę w przód chcę spoglądać
Móc wreszcie ujrzeć nowego siebie
i świat takim, jakim naprawdę wygląda

Naucz mnie patrzeć przez miłość i łaskę,
w każdym dostrzegać nowe stworzenie,
korzystać z Twej mocy, by diabła na miazgę
rozgniatać, i nieść Twe uwolnienie.

wtorek, 4 stycznia 2011

Rozmowa

To tu, to tam,
jestem sam,
tak jak chciałem -
jak się domagałem...

Z uśmiechem patrzę,
jak w życia teatrze-
choć w samotności-
na scenie gościsz.


Od dziś będę sam -
czy stoję, czy sram,
czy bułki kupuję -
sam - gwarantuję!

Tego jestem pewien -
tak dojdę do siebie.
Chcę sobą się stać,
przestać już grać...


Grasz samotnika
i choć się zamykasz,
chcąc przerwać niewolę,
wciąż ciągniesz swą rolę!


Nie będę jak inni -
Ci "czyści", "niewinni"
ci "dobrzy" i "źli" -
to już zbrzydło mi!

Mam gdzieś ich zasady,
pomysły i rady,
reguły mam za nic,
nie stworzą mi granic...

Znam Cię od dawna -
twa rola zabawna,
jak kryształ przejrzysta-
"pan nonkonformista".


To problem nie lada -
z sił już opadam!
Jak przerwać tą farsę,
nim stanę się starcem?

Jak zejść ze sceny,
czy stać się mam niemym?
Ktoś wiedzieć musi,
jak scenę opuścić?



Gdy opuścisz salę
spektakl trwa dalej,
gdy gdzieś się zamykasz -
on trwa - Ty nie znikasz,

Spójrz na ludzi wokoło,
jak skaczą wesoło,
gdyż brak świadomości,
w ich głowach gości.



Wciąż każda chwila,
kilometr, metr, mila,
umyka jak mgła,
a ja tylko trwam,

i patrzę co dalej,
co dzisiaj się stanie,
gdzie dziś wyruszę
w ślad za scenariuszem?

Stąd uciec się nie da,
kto pomysł mi sprzeda,
by to przedstawienie
mi dało spełnienie?



piątek, 31 grudnia 2010

Słowo

Czy oprzeć mogę się Twemu słowu?
Wszak ono lśni, bym widział Twą wolę,
więc słuchać Cię pragnę co dzień znowu-
a Twoim słowem obsiewać serc pole.

Nie pozwól mi stać i tylko spoglądać,
jedynie marzyć o tym, co zrobię -
Wiem, że by rzeczy wspaniałe oglądać
trzeba z pokorą opuścić głowę;

Przestać folgować pragnieniom ciała,
Duchowi się poddać by On mną kierował;
otworzyć serce, byś Ty mógł działać
być wykonawcą Twojego słowa

sobota, 25 grudnia 2010

Życzenia

Tak zastanawiam się, czego Ci życzyć-
szczęścia, radości, uśmiechu, słyczy,
pogody ducha, życiowych sukcesów,
skończenia studiów bez żadnych ekscesów;
pracy, o której marzysz od dawna,
a może, byś kiedyś stała się sławna,
albo spotkania z Johnem Mayerem,
lub też biletu na Deep'a premierę;
życzyć objawień, lub daru mądrości,
wylania ogromu Bożej miłości,
i czucia jej przy każdym oddechu,
by każdy dzień z był pełen uśmiechu,
w zachwyt Cię wprawiał i sprawiał, że dalej
żyć pragniesz. Żyć na Jego chwałę.
Stu lat, byś mogła się życiem nasycić
byś jego piękno zdołała uchwycić,
by nie minęło Cię nic z Bożych planów,
a Ty? Czego pragniesz? Weź się zastanów,
i zanim z tortu świeczuszkę zdmuchniesz,
zanim dwudziestka daleko stąd umknie,
oczy swe zamknij i pomyśl życzenie,
a ja będę się modlił o jego spełnienie.

wtorek, 14 grudnia 2010

Dziękuję

Dziękuję za słowa które wyrzekłeś,
za to, jak w serce wbiły się z mocą,
że nie pozwalasz mi znaleźć się w piekle,
że w chwilach trudnych mi służysz pomocą.

Dziękuję, że kiedy płaczę przed Tobą
Ty łzy ocierasz, osuszasz me oczy,
posyłasz do serca kojące słowo,
które pozwala do przodu wciąż kroczyć.

Dziękuję, że ducha potrafisz pokrzepić,
kiedy potykam się, słabnę, upadam;
że mnie podnosisz, pomagasz zalepić
wyłomy, by szatan mnie nie okradał.

Dziękuję, że radość w me życie wlewasz
dajesz nadzieję wizją proroczą,
przy Tobie dusza ma pragnie śpiewać,
a ciało pląsać zaczyna ochoczo.

Dziękuję, że wielbić mogę Twe imię,
że życie me wziąć w darze zechciałeś,
że widzieć mogę, jak do mnie płynie
deszcz błogosławieństw, który posłałeś.

Kocham Cię