Rudowłosa wiewióreczko,
skaczesz po lipy koronie,
raz wychodząc na słoneczko,
innym razem w cieniu toniesz.
Hej! Malutka, kłębku miedzi,
zechciej bliżej do mnie podejść,
tu, na dole mnie odwiedzić,
pokaż swoją rudą głowę.
Przestań chować wśród listowia
swój czerwony, mały pyszczek,
w całej krasie mi się objaw.
Zeskocz na konary niższe,
potem dalej w dół, na ziemię,
odwiedź mnie, tu w morzu trawy,
niechaj piękno Twe ocenię,
zaproś mnie do swej zabawy.
Porwij z sobą hen, wysoko
gdzie lipowe kwiecie wonne
daje pszczołom płynne złoto,
gdzie się gonią ptaszki polne.
Ona z góry na mnie zerka,
delikatnie pyszczkiem kręci,
jakże moja radość wielka;
jakże mi się dzisiaj szczęści.
Ruda kitka w dół pomyka,
gibko po gałęziach skacze.
Raz pojawia się, raz znika,
zaraz przy mnie ją zobaczę.
Oto przy korzeniach stoi,
uszkiem przyjacielsko strzyże,
mam orzeszek w swojej dłoni,
ona patrzy, łapki liże,
robi kroczek w moją stronę,
potem drugi, znów jest bliżej,
ja z radości cały płonę,
prawię sięgam futro ryże,
gdy wyciągam swoją rękę
ofiarując jej orzeszka.
Jakież to maleństwo piękne
tu, na mojej lipie mieszka.