jestem sam,
tak jak chciałem -
jak się domagałem...
Z uśmiechem patrzę,
jak w życia teatrze-
choć w samotności-
na scenie gościsz.
Od dziś będę sam -
czy stoję, czy sram,
czy bułki kupuję -
sam - gwarantuję!
Tego jestem pewien -
tak dojdę do siebie.
Chcę sobą się stać,
przestać już grać...
Grasz samotnika
i choć się zamykasz,
chcąc przerwać niewolę,
wciąż ciągniesz swą rolę!
Nie będę jak inni -
Ci "czyści", "niewinni"
ci "dobrzy" i "źli" -
to już zbrzydło mi!
Mam gdzieś ich zasady,
pomysły i rady,
reguły mam za nic,
nie stworzą mi granic...
Znam Cię od dawna -
twa rola zabawna,
jak kryształ przejrzysta-
"pan nonkonformista".
To problem nie lada -
z sił już opadam!
Jak przerwać tą farsę,
nim stanę się starcem?
Jak zejść ze sceny,
czy stać się mam niemym?
Ktoś wiedzieć musi,
jak scenę opuścić?
Gdy opuścisz salę
spektakl trwa dalej,
gdy gdzieś się zamykasz -
on trwa - Ty nie znikasz,
Spójrz na ludzi wokoło,
jak skaczą wesoło,
gdyż brak świadomości,
w ich głowach gości.
Wciąż każda chwila,
kilometr, metr, mila,
umyka jak mgła,
a ja tylko trwam,
i patrzę co dalej,
co dzisiaj się stanie,
gdzie dziś wyruszę
w ślad za scenariuszem?

To Twoje?
OdpowiedzUsuńNo chyba najlepszy wiersz jaki czytalam, z takiego stylu.
Strasznie, strasznie do mnie trafil.
PS- w końcu tu zajrzalam!!
FANTA
:P
OdpowiedzUsuńMiło mi czytać takie komentarze :P
Mam nadzieję, że to nie ostatni raz jak Cię tutaj widzę.
PS. Jak dobrze pójdzie, to pod koniec tego roku druknę sobie ( pewnie swoimi siłami, jak i poprzednio ) jakiś zbiór tego co napisałem