środa, 23 lutego 2011

List

Jezu,
chcę ci dać me serce,
przyjmij je ode mnie, proszę.
Weź je, a dam jeszcze więcej -
wszystko u stóp Twoich złożę.
Dam Ci klucz do mego świata -
myśli mych krainę dziką -
pragnę byś tam w końcu władał,
aby każdy szept ucichnął,
by Twój pokój zapanował,
łaski Twej strzeliły zdroje,
niechaj serce, oraz głowa
wespół z duszą będą Twoje.

piątek, 18 lutego 2011

Róża

Piękna Różo, w sadzie jabłoni,
Jedyny Kwiecie wśród innych bezmiaru...
Tak uwielbiałem kiedy w mej dłoni
miałem Twe płatki - gdy z siłą pożaru,
kolorem miłości mą duszę grzałaś,
Byłaś jak muza dla mych fantazji,
mym panaceum na troski się stałaś
I choć deptałem Cię tyle razy,
Ty z każdym dniem dawałaś mi więcej.
w czerwieni płatków klejnot bez skazy-
kobiece, szczodre serce....
Nagle odeszłaś, choć wciąż jesteś blisko,
odsuwasz od siebie dziś moje dłonie.
I zrozumiałem, że tracę to wszystko.
a wina leży po mojej stronie.

środa, 2 lutego 2011

Niczym dym muskasz mą skórę -
tak delikatnie, łagodnie, czule.
Dotykiem serce wzburzone koisz...
Uwielbiam czas, gdy obok stoisz.
Oplatasz, chcąc w sobie zanurzyć,
swą obecnością na pył rozkruszyć
me ciało i duszę- moje istnienie,
by je oczyścić i dać odpocznienie...

czwartek, 13 stycznia 2011

...

Popatrz, me życie to tylko pyłek
nikomu potrzebne i nic nie warte.
Po cóżże Panie marnować mam siłę
jeśli na proch zostanie starte?
Moje decyzje do nikąd prowadzą
Widzę śmierć czającą się w przedzie,
ludzi, którzy chętnie mnie zgładzą,
i miejsca, w które mnie los mój wiedzie
Życie przychodzi mi dzisiaj stracić,
lecz pragnę chociaż zachować duszę.
Czy cenę gotów jestem zapłacić? -
Ty pytasz, ja płacz w gardle duszę.
Uczynię wszystko co tylko zechcesz
Oddam Ci czas - chwilę po chwili,
Zawierzę Tobie, ponieważ nie chcę
ku swoim myślom ciągle się chylić.
Życie me składam na Twoim ołtarzu
przyjmij je proszę- skrusz moją wolę
Weź każdy dzień w mym kalendarzu,
który mi dany jest być tu, na dole.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

....

Gdy serce czyste do Ciebie zanoszę,
Kiedy przychylam się do Twej woli,
wtedy Ty dajesz to, o co proszę -
pomagasz wyjść z miejsca niedoli.

Kiedy me serce obłudy nie skrywa,
kiedy miłości wyraża pragnienia,
to gdy imienia Twojego wzywam
przychodzisz z mocą i wszystko się zmienia:

Mych potrzeb dajesz zaspokojenie,
wypełniasz siłą członki zdrętwiałe,
duszy zabierasz wszelkie strapienie,
przez me słabości odbierasz swą chwałę,

i nikną problemy, niczym śnieg wiosną,
topione ducha Twojego żarem,
me serce wypełniasz pieśnią radosną,
podnosisz mnie, wzmacniasz mą wiarę.

Przez każde ku mnie szepnięte słowo
dajesz się poznać - zobaczyć różnicę
pomiędzy prawdziwą Twoją osobą,
A Twoim we mnie fałszywym obliczem.

Niszczysz bałwana, którego stworzyłem,
odbijasz ziemię należną Tobie
starego człowieka ścierając na pyłek,
by władzę mógł przejąć nowy człowiek

niedziela, 9 stycznia 2011

Popatrz na mnie!

Rozwiej mgłę przed mymi oczyma,
zaprowadź na górę wysoką,
szaty Twej rąbka pozwól się trzymać
w serca mego wejrzyj głębokość.

Spójrz na mnie! Dotknij swą dłonią!
Mów do mnie, powiedz choć słowo,
niechaj ukoi duszę zmęczoną,
rozpali we mnie ogień na nowo.

Zwróć moje oczy, niech patrzą na Ciebie
przez Twą osobę w przód chcę spoglądać
Móc wreszcie ujrzeć nowego siebie
i świat takim, jakim naprawdę wygląda

Naucz mnie patrzeć przez miłość i łaskę,
w każdym dostrzegać nowe stworzenie,
korzystać z Twej mocy, by diabła na miazgę
rozgniatać, i nieść Twe uwolnienie.

wtorek, 4 stycznia 2011

Rozmowa

To tu, to tam,
jestem sam,
tak jak chciałem -
jak się domagałem...

Z uśmiechem patrzę,
jak w życia teatrze-
choć w samotności-
na scenie gościsz.


Od dziś będę sam -
czy stoję, czy sram,
czy bułki kupuję -
sam - gwarantuję!

Tego jestem pewien -
tak dojdę do siebie.
Chcę sobą się stać,
przestać już grać...


Grasz samotnika
i choć się zamykasz,
chcąc przerwać niewolę,
wciąż ciągniesz swą rolę!


Nie będę jak inni -
Ci "czyści", "niewinni"
ci "dobrzy" i "źli" -
to już zbrzydło mi!

Mam gdzieś ich zasady,
pomysły i rady,
reguły mam za nic,
nie stworzą mi granic...

Znam Cię od dawna -
twa rola zabawna,
jak kryształ przejrzysta-
"pan nonkonformista".


To problem nie lada -
z sił już opadam!
Jak przerwać tą farsę,
nim stanę się starcem?

Jak zejść ze sceny,
czy stać się mam niemym?
Ktoś wiedzieć musi,
jak scenę opuścić?



Gdy opuścisz salę
spektakl trwa dalej,
gdy gdzieś się zamykasz -
on trwa - Ty nie znikasz,

Spójrz na ludzi wokoło,
jak skaczą wesoło,
gdyż brak świadomości,
w ich głowach gości.



Wciąż każda chwila,
kilometr, metr, mila,
umyka jak mgła,
a ja tylko trwam,

i patrzę co dalej,
co dzisiaj się stanie,
gdzie dziś wyruszę
w ślad za scenariuszem?

Stąd uciec się nie da,
kto pomysł mi sprzeda,
by to przedstawienie
mi dało spełnienie?