wtorek, 8 grudnia 2009

Za pięć dwunasta...


W ciszy gęstej, jak mgły opary,
w blasku promieni księżyca,
w lesie potężnym i starym
Noc mnie swym cieniem zachwyca;
spokojem wypełnia duszę,
wizją realność zasłania,
aż przystanąć muszę,
i paść na kolana...

Klękam, a ziemia pode mną wilgotna
ręce rozkładam na liści dywanie,
wizja, chociaż zazwyczaj ulotna
dziś tak wyraźna na powiek ekranie...

Widzę sztandary mojego Pana -
Łopoczą bielą w Ducha powiewie.
Armia do boju została wysłana,
krocząc jednoczy serca swe w śpiewie.
Dowództwo na przedzie, do szarży gotowe,
świadome potęgi, z którą się mierzy
buduje oddziały ożywczym słowem,
i wyposaża swoich żołnierzy.
Miny ich strach we wrogu wzbudzają,
głowy dumne wysoko podnoszą,
serca do Króla miłością pałają -
W czystości chodzą, winy nie noszą.
Zbroje ich lśnią jasno jak słońce
w ręku każdego miecz ostry jak brzytwa,
i tarcza gotowa pociski płonące,
odbijać z powrotem w diabelskie skrzyła.

Wokół nich rojem anielskie postacie
gotowe pomagać i wspierać ich w walce.
Wraz z armią kroczą na wielkie starcie
Wraz z nią podchodzą pod wrogie szańce.
Do walki rwą się ludzie w oddziałach,
bębni ich krok o ziemię spieczoną,
czekają tylko na znak od Pana,
sygnał, wydany trąbą wzniesioną...

2 komentarze:

  1. Jest genialne! Marcin, jest przegenialne! {Markowi go wyślij, tak teraz pomyślałam}. Nie wiem jak Ty potrafisz to tak ubierać w słowa, naprawdę zrobiłeś to wyśmienicie. Miałam dreszcze czytając. To jest właśnie TO!

    {swoją drogą miałeś mi napisać co jest nie tak, mówiłeś że mnie zjedziesz, a tu co? XD}

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeeeeeeeezuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!

    Marcin, zmiotło mnie, przepięknie uuuff ^^

    OdpowiedzUsuń