wtorek, 10 listopada 2009

Wspomnienia cd.

Nie mogę spać. W pół do czwartej prawie, a ja dalej nie potrafię ululać tego pieprzonego narządu jakim jest mózg. Po części to wina tego, że znowu spałem popołudniu. Przysnęło mi się jakoś koło 14, i tak do 16 siedziałem przed kompem, z książką w ręce. Bolą mnie od tych fotelowych drzemek plecy, ponieważ staram się siadać w niewygodnej pozycji, celem uniknięcia sytuacji z wczoraj, ale niewiele mi to pomaga. Inna sprawa, że motyl, niebo, mewa sprawiły, że wzięło mnie na wspominanie. Cienie rzeczy przeszłych, niemal zapomnianych powróciły żywe jak dawniej. Postanowiłem to opisać, więc zebrałem się z łóżka, na którym przez ostatni półtorej godziny zdążyłem się milion razy przekręcić, poprawić, obrócić, obtoczyć, i tym podobne; i jestem. Chciałbym zdążyć w godzinę, by wrócić do łóżka nim mama wstanie. Ona strasznie nie lubi jak mówię jej dobranoc zamiast dzień dobry - udam że śpię, i po pół godziny przyjdzie mnie obudzić.
Wspomnienia. To trochę dziwne, że ciąg myślowy prowadzący do konkretnych wydarzeń z przeszłości może być zainicjowany przez zwykłe zdjęcie, w dodatku nie mające nic wspólnego z tym zdarzeniem. A może jednak... Nie każdy zachód kojarzy mi się z "TYM" zachodem, nie każdy wschód, z Tym który opisałem kiedyś tam, i pewnie niedługo wkleję, ponieważ postanowiłem co jakiś czas umieszczać tu takie starocie, by wszystko co się jeszcze zachowało było w jednym miejscu i nie miało prawa zniknąć przy byle formacie dysku... A ten zachód, był szczególny.
Ja, Paweł, i dwie wspaniałe dziewczyny na Dźwirzynowskiej plaży. Postanowiliśmy wtedy pewne rzeczy, do których od niedawna wracam z tych samych pobudek. Pamiętam jak Bóg mówił do mojego serca, i jaki byłem wtedy szczęśliwy. Wtedy wydawało mi się czymś dziwnym, że On nie chce bym popijał piwko. Przecież to był Redd's - oranżadka taka. Teraz poszło, że "nie ma jak przy żubrze" i wiem, że cokolwiek by chciał to zawsze chce dla mnie dobrze, a poza tym potrafi mnie przekonać. Heh, to mój Bóg przecież jest - zna mnie od podszewki.

Wspomnienia. Cudowna sprawa mieć, wspanialsza łapać, dostrzegać tę magię w zwykłości życia; nawet jeśli czasem trafi się bubel, który serce do gardła podnosi, ściska żołądek, i wyświetla życie przed oczyma.



Wspomnienia, czasu okruchy
nachodzą niekiedy niczym złe duchy.
Przynoszą ból, tęsknotę, cierpienie
wzmagając moje osamotnienie.
zamykam się wtedy w żółtym pokoju
zielona ściana- oaza spokoju -
staje się wspomnień moich ekranem
spektakl trwa niczym kinowy poranek...
Wspomnieniaa, skarb życiu wyrwany,
głęboko w sercu starannie schowany
Diamenty, opale szafiry, rubiny:
beztroskie śmiechy, radosne miny,
minury spędzone w przyjaciół gronie,
słońce wschodzące na nieboskłonie,
piasek nad morzem, górskie powietrze,
i ktoś kto olejek mi w plecy wetrze,
by mnie słoneczko spiekło na raka,
kiedy wędrować będziemy po szlakach...
Wspomnienia, jak gwiazdy na niebie,
światłem przez pustkę mrugają do siebie
Wszarości niebycie, w życia przestrzeni
me miejsce pomogą - choć mgliście- ocenić.
Pozwolą przypatrzeć się teraźniejszości
w soczewce doświadczeń nabytych w przeszłości,
I czy na końcu, czy w pół jestem drogi,
wspomnienia - myślę - warto jest łowić.

Wspomnienia

Niezwykłe momenty - wspomnienia,
wysepki pamięci w morzu zapomnienia.
Dziwnym jest, że czasem chwile
nikną, niczym na wietrze motyle,
a czasem zostają, na ramię siadając,
by wciąż przypominać, do ucha szeptając
jak kiedyś było...
znów świat rozmyło, bo skrzydłem zasłania
wspomnienie me oczy. Precz, ręką odganiam,
lecz próżne starania, bo znam te obrazy,
widziałem je przecież już tyle razy.
Wiem, co się za chwilę wydarzy-
znów oczy zamknę i zacznę marzyć...

poniedziałek, 9 listopada 2009

niedziela, 8 listopada 2009

ech...

Znów sam, w ciasnym pokoju
Potykam się o czasu fragmenty.
Znów sam, wśród wspomnień roju
Po raz kolejny na świat zamknięty.

Siedzę, wpatrzony w przestrzeń za oknem,
przeszywam wzrokiem czerni zasłonę,
I tylko wspomnienia blednące, ulotne
Jak film na ekranie szybują w mą stronę.

Lecz one nie wrócą, nie dadzą mi szczęścia
Roztopią się w świetle, wsiąkną w firanę.
Ja, kiedyś wstanę i pójdę do miejsca,
gdzie choć wesoły, wciąż smutny zostanę.

Będę się cieszył jak wszyscy wokoło-
Bawił się, tańczył uśmiechał do ludzi,
I chociaż będę miał twarz wesołą,
To smutek będzie wciąż serce me studził.

Bo nie mam lekarstwa, by duszę uleczyć
Gdzie Bóg, który jest źródłem miłości ognia?
Bo bez miłości - czy ktoś temu zaprzeczy? -
Jest lód i popiół - nie żadna pochodnia....

środa, 4 listopada 2009

Boża obecność.


Gdy o zrozumienie wołam
nie szukam go u człowieka.
Gdy potrzebuję rady
wiem, że człowiek mi nie pomoże
Ty jesteś, i ciężko mi z tym...
Kiedy miłości pragnę,
tej prawdziwej i czystej,
bliskości w osamotnieniu,
czy samotności w tłumie-
Ty jesteś, choć to niełatwe...
Objawiasz, a nie rozumiem,
trwonię, a Ty nadal dajesz,
i tęsknię, choć Ty
tuż obok stoisz,
Ty jesteś, a ja nawołuję...
Wołam, i proszę byś przyszedł,
zaszczycił mnie swą obecnością,
dotknął się mnie w końcu,
bym poczuł, zrozumiał, doświadczył.
Ty jesteś,
nie teraz! Przeszkadzasz...

poniedziałek, 2 listopada 2009

Z tych nienajnowszych

Nałóg dziwny mnie dopada
Głowę moją opanowuje
Gdy uśmiechów Twych kaskada
Narkotycznie mnie szprycuje.
I gdy oczy swe zamykam
Na powiekach się pojawia,
I choć chciałbym to nie znika
Uśmiech co mi radość sprawia.
I wykrzywiam w tym momencie
Usta swoje w odpowiedzi
Na Twój uśmiech - niby zdjęcie,
Co mi ciągle w głowie siedzi...

Księżyc


Wpatrzony w księżyca halo
mieniące się niczym tęcza,
przepięknych barw skalą,
paletą kwiatów naręcza.
Żółcieniem żytniego kłosa,
polnych maków czerwienią;
trawy, na której osiadła rosa,
soczystą, jasną zielenią.
Przystaję, widokiem oczy nasycić,
zadzieram głowę do góry,
by chwilę w pamięci uchwycić
nim księżyc zaleją chmury.

Żadne zdjęcie w google nie oddaje dzisiejszego widoku.
Wszystkie kolory tęczy otoczyły go pierścieniem. Delikatna, ledwie dostrzegalna czerwień, potem żółty i zielony, by wreszcie rozbłysnąć mogły bijąc się z księżycowym blaskiem fioletowe smużki.