piątek, 25 grudnia 2009

Kochana...

Oczu jeziora szkliste
uśmiechem do mnie błyskają.
Spojrzenia powłóczyste
z moimi się w jedno splatają.

Jestem przy Tobie ma miłą
nie lękaj się samotności.
Cisza już się skończyła,
Rozbrzmiewa hymn miłości.

Co tylko zechcesz - dostaniesz
wspólnie pójdziemy przez życie
uchwyć mnie proszę pod ramię,
ruszajmy przez życia ulicę.

czwartek, 24 grudnia 2009

Inny Świat


Międzywymiarowy wir
wessał mnie gdy spałem.
Czuję trochę się jak świr
tu, gdzie wylądowałem.
Ludzi wcale nie rozumiem,
choć po polsku każdy gada.
Ulicami tłum gdzieś frunie -
w morzu ulic głów armada.

Mężczyzn krótko ostrzyżonych
w garniturach rządek kroczy
obok kobiet wystrojonych.
Postanawiam się dołączyć
chociaż nie mam marynary,
i choć spodni nie mam w kancik.
Pójdę z tyłu, sam, bez pary,
może żaden elegancik,
nie poświęci mi uwagi...

Chyba nikt mnie nie dostrzega,
niewidzialny jestem może?
Chodzę skaczę, biegam, śpiewam,
na chodniku się położę!
Mogę tutaj robić wszystko!
Zjem frykasy z lad sklepowych,
kino musi być gdzieś blisko -
ruszam zwiedzić mój świat nowy.

Jakoś dziwnie tutaj wkoło -
biel, szarości - gdzie kolory
i twarz, która minę ma wesołą...
Boże! Ten świat jakiś taki chory.
Samochody tylko czarne,
nikt się tutaj nie uśmiecha
Naraz dzwon zabrzmiał alarmem
kto żyw do budynku wbiega.

Dzwon zwołuje po raz wtóry,
ludzie cisną się przez drzwi.
Chcąc wejść szukam jakiejś dziury.
W końcu w środku stoję i
rozglądam się po sali...
Dech zapiera swym ogromem
ludzie zdają się tak mali,
Patrzę w tą, raz w inną stronę,

sala prawie wypełniona,
ludzi równe rzędy stoją
W przodzie podest i zasłona,
znów poczułem się nieswojo.
Wnet kotara się rozwiera
z telebimu patrzy głowa,
aż o ścianę się opieram,
ona do mnie cedzi słowa!

Mówi wolno i wyraźnie,
jak bym mógł jej nie zrozumieć:
"Witaj, któryś przybył właśnie -
czy po polsku mówić umiesz?
Potakuję potwierdzając,
czekam co się stanie dalej.
Ludzie głowy odwracają
ktoś się mnie dostrzegać zdaje.

Teraz widzą mnie już wszyscy,
szok na twarzach się maluje.
Postać z telebimu błyszczy,
chyba znów coś się szykuje -
Mówi do mnie już normalnie
wita na planecie ziemia,
zapraszając ciut nachalnie
bym odwiedził go w podziemiach.

Mówi, że jest tutaj królem,
chwali piękno swej planety,
jednak muszę przyznać z bólem -
nie rozumiem tej podniety.
Opowiada o swym kraju
o zwyczajach ludzkiej rasy
ponoć żyją tu jak w raju :
Nie istnieją kasty, klasy.
Wszyscy równi, jednakowi,
każdy ma te same prawa,
zła nikt nie pomyśli robić.

Pytam - stary gdzie zabawa?
Gdzie podziały się uśmiechy
i kolory jakiekolwiek?
Nie zostanę tu, bo zdechłbym! -
Uświadamiam w końcu sobie...

Biegnę ku drzwiom, mijam próg.
Byle dalej, w bloków rzędy!
nie oszczędzam swoich nóg,
pędzę prosto, mijam skręty.
Chcę wydostać się za miasto,
poczuć dzikość leśnej głuszy.
Mięśnie miękną już na ciasto
nogi coraz trudniej ruszyć,

Dzień się z wolna w noc zamienia
a ja dalej mknę przez miasto.
W końcu padam ze zmęczenia
przed oczyma widzę jasność,
która wciąż na sile wzbiera.
Blask oślepia moje oczy,
szybko zrywam się z fotela,
promień słońca sen zakończył



poniedziałek, 21 grudnia 2009

Popatrz

Drżę,
Ja wiem, i Ty wiesz,
nic nie ukryję.

Tęsknię, i łaknę
każdej minuty
bliskości.

Kryć nie chcę,
lecz czekam,
by czas się dopełnił.

A wtedy wykrzyczę
wyśpiewam,
wyznam...

niedziela, 20 grudnia 2009

Rias

Jak słońce jaśniejesz
światłem Bożej miłości.
Rozsiewasz nadzieję,
dajesz powody radości.

Świątynia Twego ducha
dech w piersi zapiera
Stoję tam i słucham
jak wielbisz Zbawiciela

To wnętrze Twoje śpiewa
pieśń Panu, pełną chwały,
gdy Duch twój się wylewa
w modlitwie, aż drżę cały.

Więc padam na kolana
w pokorze chylę głowę
wraz z Tobą wielbię Pana
śpiewając pieśni nowe.

czwartek, 17 grudnia 2009

Modlitwa

Padam, gdy nikt nie widzi,
gdy sam jestem, wokoło pustka.
Jeśli to zrobię będę się wstydził,
nie spojrzę na twarz w odbiciu lustra

Myślę, gdy sam w domu siedzę,
z myślami walczę, lecz one wracają.
Pokusa rośnie, widzę ją, śledzę,
myśli z dnia na dzień w siłę wzrastają.

Boże, dopomóż, sam nie dam rady
wyrwać się ze splotów łańcucha;
niech Krwi Jezusa popłyną kaskady-
proszę Cię, wzmocnij mojego ducha!

Przydaj mi siły, bym walkę zwyciężył,
chcę w łasce trwać, bo bardzo Cię kocham,
nie pozwól, by szatan mnie grzechem ciemiężył.
Przyjdź do mnie proszę, gdy klęcząc szlocham.

Dlaczego Jezus?

"Anonimowy pisze...

chcialbym wiedziec w czym wam pomaga ten wasz bog1, bo dla mnie to sa bujdy i jakies przekonania ludzi z poprzednich epok. co sadzicie w takim razie o ewolucji, lotach w kosmos? dalej uwazacie, ze bog stworzyl ziemie, a moze caly wszechswiat?2 przeciez to sa bzdury wymyslone przez ludzi inteligentych do sterowania prostym ludem3? nie moge uwierzyc, ze tacy ludzi jak wy jeszcze istnieja, zwlaszcza, ze jestescie mlodzi i z tego co widze wyksztalceni. autorze bloga, z tego co wynika mozesz sotac inzynierem, wiec najbardziej ciebie prosze o logiczne odpowiedzi."



1Kocham Go, i sam doznaję Jego miłości. W fizyczny sposób czułem jak mnie pochłania, jak wspaniała jest i jak rozlewa się po moim sercu. Te niezapomniane przeżycia dają mi siłę by iść przez życie i nie wątpić. Zastanawiam się w czym pomaga mi Bóg, i okazuje się, że nie łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie. Przede wszystkim wysłuchuje moich modlitw. Uzdrowił mnie z astmy, widziałem natychmiastowe zatrzymanie krwotoku; człowieka, któremu cofnęły się zmiany nowotworowe, oraz takiego któremu Bóg uleczył serce. Duch Święty wielokrotnie pomagał mnie, i przeze mnie innym ludziom w ich problemach. Widziałem, jak modlitwa powoduje, że ludzkie życia zostają zmienione, a oni odzyskują wiarę w przyszłość, i doznają Jego miłości. Widziałem jak Bóg wyjawiał czyjeś sekrety, lub wypowiadał słowa, które się spełniały.
Poza tym pomaga mi iść przez życie. Pytam go radę, a On odpowiada, proszę o pokrzepienie, kiedy zaczynam mieć dość, i ono przychodzi. Jest moim przyjacielem - mogę mu wszystko powiedzieć, i wiem, że nie zawiodę się na nim.
2Jeśli chodzi o ewolucję itp. to nie będę się tutaj rozpisywał, warto zajrzeć na :
Tą stronę YouTube
Albo tutaj, jeśli są problemy z językiem angielskim
3Twierdzenie to przeciwstawiam innemu. Szatan nie chce byśmy wierzyli w Boga, negując tym samym zbawienie. Zrobi wszystko, by człowiek nie wierzył w Chrystusa, wymyśli bajkę, jakoby wiara była sposobem na kierowanie ludźmi, pokaże alternatywną religię, a jeśli i to mu się nie udaje sprawi, że zaczniemy wierzyć w jakiś miks różnych prawd, i kłamstw.
Byłem okultystą, i wiem jaka jest moc drzemiąca w ludzkim duchu, ale to nic nowego- Biblia mówi, że ludzki duch jest nieograniczony. Problemem nie jest to, że sami czegoś nie dokonamy, ale to, że nie doznamy zbawienia, i stracimy swoje życie.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

...


Tobie wszechmocny oddaję mą duszę,
oddaję Ci ciało, choć to bolesne,
i choć nie wymagasz, to czuję, że muszę
dać także ducha, by służył Ci wiecznie

Tobie, Cudowny chcę oddać się cały
walczyć o ludzi, zwyciężać dla Ciebie
codziennie umierać dla Twojej chwały,
bym swoje życie odzyskać mógł w niebie.

Tobie oddaję tron mego serca,
i myśli oddaję pod Twoje władanie
Panie, błagam, Ty mnie uśmiercaj,
niech we mnie Twoje królestwo nastanie

sobota, 12 grudnia 2009

Na spółkę z Rias


Twe oczy słodko mydlane
rozniecają we mnie ogień.
Spojrzenie wiecznie zaspane -
mogę tylko pomarzyć sobie.

Dzień w dzień patrzę na Ciebie.
Myślę, dlaczego właśnie tak?
Nie wyobrażam pustej siebie,
czy zmienisz życia mego smak?


Różo! W purpurę odziana
w zieleni listowia
jaśniejesz schowana,
i ślesz do mnie słowa.

Och, zapachu słodyczy,
cudowny kwiecie,
wszak jam jest niczym,
gdyś ty jest na świecie.


Me kolce opadają.
Tyś dla mnie wyjątkowy!
Oddaję Ci siebie całą,
byś był pokrzepiony.

Nie chcę Cię zawodzić,
byś nie czuł się zraniony.
Pragnę kochać,
Ty mój wybrany.


Miłością chcę podlewać
Twej osoby korzenie;
Peany będę śpiewać
do uszu Twych codziennie

Zrób z liści swych zasłonę,
chcę byśmy byli sami,
a płatków Twych koronę
obleję całusami.


Och śpiewaj mi wieszczu rozkoszy,
podlewaj moje wątłe korzenie.
Dostarcz mi w życiu słodyczy
Twój dotyk jak snu spełnienie.

Płyńmy, płyńmy po naszym niebie,
ta chwila niech trwa wiecznie.
Ważne, że mamy na zawsze siebie,
proszę mów mi jeszcze.

Oplotę Cię ramieniem,
do piersi swej przyłożę,
wiedziony Twym skinieniem
słodyczy pąk otworzę,

I zadrży Twoje Ciało,
rozgrzane do białości,
gdy będzie się spalało
płomieniem namiętności.

Chcę płonąć w tej namiętności.
Jestem dla Ciebie cała.
W tej dzikiej miłości
aż do końca świata.

W szaleństwie nieposkromieni
wirować będziemy.
Wodzami nieokiełznani
granice przekroczymy.

A gdy Cię już rozniecę,
gdy żar ten nas zespawa,
wtedy w miłości rzece
gorącej niczym lawa

wspólnie popłyniemy,
przez raj nasz upragniony.
Tak, jednym już będziemy
poprzez wieki i eony.

Dotknij się każdego kawałka,
otul go w pocałunkach.
Miej charakter śmiałka
wijąc się w podnieceniach.

Chcę śnić przy Tobie
w Twych ramionach się skryć.
Gdy już po słowie
w uniesieniach będziemy żyć.

piątek, 11 grudnia 2009

Na spółkę z Rias

Na wieżycy zamku Lota ,
który władał Rias kariną,
smok swe łapy właśnie oparł-
głód nasycić chce dziewczyną.

Rias księżniczka była młoda,
piękna, cudna w każdym calu,
zobaczyła złego smoka,
który zbliżał się pomału

W oczach młódki gości strach,
przed nią smoka pysk zębaty,
twarz zatapia się we łzach,
aż tu nagle tuż zza kraty

wielkiej, starej, metalowej
rycerz z wydobytym mieczem
pędzi odciąć smoczą głowę.
Heros pomóc chce kobiecie,

lecz ona wielce zdziwiona,
co to za chłop stary,
dziewczyna wielce zmartwiona,
och, jej świat stał się szary

niedołęga a nie rycerz -
miecz z prawicy chłopu wypadł,
wiatr zatrzasnął mu przyłbicę,
dziewka płacze -ale przypał!

Smok już ostrzy swe pazury,
Rias wybiega na skraj lasu,
drako przeciął białe chmury,
na ucieczkę nie było czasu..

Kłapnął zębami,
krew w ziemie wessało
i zniknął za chmurami
niosąc martwe ciało.

czwartek, 10 grudnia 2009

Poezja dziś

Wieszczem nowej ery,
krwią teraźniejszości,
oddechem wszechnarodu
jest za pieniądzem pościg.

Poeta się nie liczy,
ni słowa które daje
marketing kasę liczy
dziś wszystko się sprzedaje...

Re Wyzwanie

-Przyjęłaś wyzwanie! -
Uśmiecham się srodze.
Cóż, moje kochanie,
chodź, ból w Tobie spłodzę,
zgniotę cię w dłoni,
jak kartkę się zgniata
słów miecz przy twej skroni
na pół Cię rozpłata!
Prawdę powiadasz -
nie pójdziesz nigdzie
już z bólu się składasz
a większy wnet przyjdzie.
Słów wciąż ci brakuje?
To dech ci zapiera
Gdy rymów szturmuję
cię swych tyralierą.
Klękajcie narody?
Ha! zerknij pod siebie
Zwycięstwa czuć słodycz-
wszak klęczysz na glebie.
Spójrz, w swoje ręce
twój oręż jak z miedzi-
dla mnie nic więcej
niż grudka śniedzi.
Nie zrani mnie nawet,
na wstępie się złamie
Wiec kawa na ławę
czas ginąć, kochanie...

środa, 9 grudnia 2009

Re do Re

Gdy mury runą,
kurzu tumany opadną,
będę oczekiwał.
Nasycę się wszystkim
co zechcesz ofiarować,
otworzę serce.
Ucha nastawię,
by pochwycić Twój szept
i pobiec w Twą stronę.
Po tej wojnie,
gdy wszystko będzie inne
otworzę serce,
byś czerpać mogła
z jego obfitości.

Rękawica została rzucona

Pisz, próbuj swych sił
Ja się z tobą będę bił.
Już się cieszy moja głowa
walki czas! Bitwy! - na słowa
Pióro moje ostre, siostro,
włada mi się nim tak prosto,
że nie boję się nikogo!
Proszę, wystaw swój słowotok!
Proszę, upust daj swej duszy!
Spróbuj mnie słowami skruszyć!
Spróbuj rymy pobić prozą,
swej twórczości małą dozą.
Daj się ponieść wyobraźni,
niechaj twój talent się rozjaśni!
Pokaż to co w środku skrywasz
co czasami się odzywa
to co zamiast pielęgnować
skrzętnie wciąż próbujesz schować.
Dajże upust swojej duszy,
niech Twe wnętrze mnie poruszy,
bo na razie - sorry, ale
zakopałaś Boży talent.

Wiadomość

Napisałaś,
Zbudziłem się, wołam!
Nie chcę stracić kontaktu,
lecz w odzewie tylko głucha cisza...

Dajesz mi milczenie,
więc może znajdę Cię w ciszy?
Tylko jak pytać o drogę,
gdy słowa nie mają sensu?

wtorek, 8 grudnia 2009

Za pięć dwunasta...


W ciszy gęstej, jak mgły opary,
w blasku promieni księżyca,
w lesie potężnym i starym
Noc mnie swym cieniem zachwyca;
spokojem wypełnia duszę,
wizją realność zasłania,
aż przystanąć muszę,
i paść na kolana...

Klękam, a ziemia pode mną wilgotna
ręce rozkładam na liści dywanie,
wizja, chociaż zazwyczaj ulotna
dziś tak wyraźna na powiek ekranie...

Widzę sztandary mojego Pana -
Łopoczą bielą w Ducha powiewie.
Armia do boju została wysłana,
krocząc jednoczy serca swe w śpiewie.
Dowództwo na przedzie, do szarży gotowe,
świadome potęgi, z którą się mierzy
buduje oddziały ożywczym słowem,
i wyposaża swoich żołnierzy.
Miny ich strach we wrogu wzbudzają,
głowy dumne wysoko podnoszą,
serca do Króla miłością pałają -
W czystości chodzą, winy nie noszą.
Zbroje ich lśnią jasno jak słońce
w ręku każdego miecz ostry jak brzytwa,
i tarcza gotowa pociski płonące,
odbijać z powrotem w diabelskie skrzyła.

Wokół nich rojem anielskie postacie
gotowe pomagać i wspierać ich w walce.
Wraz z armią kroczą na wielkie starcie
Wraz z nią podchodzą pod wrogie szańce.
Do walki rwą się ludzie w oddziałach,
bębni ich krok o ziemię spieczoną,
czekają tylko na znak od Pana,
sygnał, wydany trąbą wzniesioną...

poniedziałek, 7 grudnia 2009

...

Widzę Ducha:
przepastną głębinę
Bożej Świątyni.

On wysłuchał
złamaną dziewczynę,
dym z ofiary uczynił.

Podniósł oczy
wejrzał na serce -
Niech się stanie!

W jedno złączył
łaski siewcę
z Bożym wołaniem.

sobota, 5 grudnia 2009

Pytanie

Za kim tak tęsknisz, Aniołku skrzydlaty?
Czyj brak Twych łez przyczyną?
Któż to, rozdarty pomiędzy dwa światy
sławę przedkłada nad piękną dziewczyną?
Kto nie dostrzega serca czystego,
miłości się boi, i od niej ucieka
i miast pochwycić anioła swojego,
do serca przytulić czym prędzej- zwleka...

czwartek, 3 grudnia 2009

Z tych nienajnowszych


W zapachu wiatru poranną porą,
w kwiatów głębokim kolorze,
w śmiechu dzieci, gdy zbiorą
te kwiaty- ja widzę Cię Boże.
W delikatnym ptaków świergocie,
co rano do życia świat budzi
w słońca w codziennym locie,
gdy po niebie płynąc się trudzi,
W tym wszystkim widzę Twą chwałę.
której pełna jest niebo i ziemia,
i całe stworzenie, które wydałeś
ku czci Swojego Imienia



***



Naucz mnie kochać
jak Ty pokochałeś
Naucz mnie dawać,
bo sam siebie dałeś.
Pokaż jak pomóc
wtedy, gdy ludzie
nie dają rady,
gdy w życia trudzie,
w problemów.natłoku
padają na ziemię.
Bym nie stał z boku,
Niósł z nimi to brzemię.,

Naucz mnie mówić -
bym prawdę ogłaszał,
Bym ludzi słowami
do nieba zapraszał.
Dotykaj ich serc
pociągaj ku sobie
by Ci się oddali,
byś był ich Bogiem.
Byś mógł im pomagać
w ich życiwych troskach
bo z Tobą przyszłość
jest zawsze radosna...