Bledną gwiazdy, czerń nieba rzednie,
To blask jutrzenki po niebie biegnie,
Z wolna przemierza nieba sklepienie,
by wkrótce rozniecić słońca promienie.
Wchód delikatnie się żarzy błękitem,
wyżej, w granacie gwiazdy rozmyte
ostatkiem sił błyskają ku ziemi
za chwilę znikną i nic tego nie zmieni.
Przede mną niebo zachodzi purpurą,
wiatr targa jedną, maleńką chmurą,
a ja wciąż siedzę tutaj i czekam
świetlnego przybysza, z tak daleka.
Wiem, że się nie spóźni, że przyjść musi,
do końca czerń na niebie zdusić.
Otwieram okno w wyglądam pielgrzyma,
wśród ptactwa śpiewu czas się zatrzymał,
gdy delektując się, wiatru powiewem.
Widzę jak jasność panuje nad niebem,
jak gasną wszystkie latarnie uliczne,
a ptactwo świergoląc zebrało się licznie.
Już wszystko pomału odżywać zaczyna,
w oczekiwaniu, świetlnego pielgrzyma.
Wiecznością zdaje się być ten koncert
z wzrokiem skupionym na horyzoncie,
by nie przegapić tej jednej chwili -
gdy słońce w końcu się do mnie wychyli.
***
Daleko przede mną słońce zachodzi,
razem z nim światło ze świata umyka.
Jednak teraz, w czerwieni powodzi
dla chwili tej podziw me serce przenika.
Bo to Bóg kolorem słońca niebo maluje:
po prawej z chmur szczyty wysokie układa,
z lewej snop światła chmury zaraz przekłuje
na wprost odcieni czerwieni tańcząca parada...
I radość wielką w sercu odczuwam,
że nie tylko mnie dane dziś będzie
zobaczyć jak słońce powoli się zsuwa
by w końcu zniknąć gdzieś za widnokręgiem.
Jestem szczęśliwy, że jest ta osoba,
która patrzy na świat i również dostrzega
że choć słońce to samo, to inaczej się chowa,
że czasem trzeba przystanąć, by dotknąć się nieba.
Zasnąłem. Udało mi się zdrowo po 5. Nawet nie pamiętam jak mama mnie budziła, za to pobudka o godzinie 15 wróży powtórkę z rozrywki dzisiaj. Dobrze, że jutro jest wolne.

Gdy zbudzi Cię świt i spojrzysz za okno
OdpowiedzUsuńzdziwiony, że świat jest taki sam,
imiona i dni rozpłną się, zmokną...
Rozejrzyj się, nie widzisz jej, nie widzisz nic.
Rozejrzyj się, zobaczysz więcej niż byś chciał