wtorek, 29 września 2009

Elektroneuronowa przyjaźń - z płytoteki





Elektroneuronowa przyjaźń

(L.U.C.)


"Panie mały get up!

opieram się na imaginacji tajemnych sferach
Elektroneuronowa przyjaźń moje serce pożera.
Porzucam strefę subrealnych reakcji,
wymykam się spod rauszu toksycznych relacji,
z dala od fałszu, przelewów, materiodewiacji,
od krzywych akcji, żywych owacji,
parszywych nacji, fałszywych racji,
se sacji taniej radakcji,
oodizolowany imaginacją elektryfikacji
doznaję izotoksynacji...
wysłana sonda nasiąka wolną energią uranu...
Chwilowo nie ma kompletnie żadnego planu,
ani pokuty cztery minuty wyzwolonego stanu,
oszukane neurony resetują mózg gigadawką danych ze spektakularnego ekranu.
Otwiera się przygodowa szafka,
palce w klawiszach, uszy w słuchawkach,
oczy w pixelach, psychika w skrawkach,
cyforwy melanż, niby zabawka
a mąci ci w głowie niczym nasączona trawka,
labirynt, Kafka...
Prąd, prąd, prąd, gram 170 lat pod rząd,
Bóg zwany "Zapisz jako..." wybacza tu każdy błąd.
Matrix już tylko trzy kroki stąd...
mało, mało to już się zaczęło a może nawet stało
bo... skoro biegam siedząc po co mi ciało...
Tu nic nie boli,
mistyczna symplifikacja tli się niczym potarty ebonit.
Tu nic nie boli..."


bo wsłuchuję się ostatnio...


Odsłuchaj na wrzucie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz