wtorek, 22 września 2009

Rozmyślania...

Myśli co rusz pędzą do Boga,
staram się dostrzec go na swych drogach,
pokonać grzech, zostawić nałogi
nawrócić się, paść pod Jego nogi...

Codziennie proszę by On mnie zmieniał -
co da to wszystko, gdy serce z kamienia?
gry choć myśli biegną wciąż w Jego stronę
za chwilę upadam i w grzechu znów tonę?

Proś, staraj się mówią - zobaczysz efekty.
czy można dokonać autokorekty?
Na cóż by była Boża ofiara,
jeśli po prostu wystarczy się starać?

Więc modlę się, proszę, i błagam,
by On ogarnął ten cały bałagan
by w końcu położył na mnie swe ręce
i włożył do środka mięsiste serce

By stare w końcu uległo skruszeniu,
bym chałę mógł oddać Jego imieniu.
Czcić imię Boże z radością, pokorą.
by serce, nie myśl było wiary podporą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz