niedziela, 25 października 2009

". . ."




Coś się dzieje. Sprawy już i tak zagmatwane zmieniają się nie do poznania; wszystko wywraca się na drugą stronę, a myśli które wydawały się do tej pory słuszne, prawdziwe i niezachwiane jakby kruszeją, ulegając czemuś na kształt erozji. Choć to chyba zbyt słabe określenie na coś, co nie dzieje się latami, ale pędzi na złamanie karku z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień, z chwili na chwilę; dostrzegam kunszt, i ogrom tej budowli, by chwilę później zobaczyć w niej również obrzydliwość i ohydę od których zaczyna się upadek. Czuję się jak widz mogący jedynie obserwować, jak światło rozbłyskuje wewnątrz ciemności, obracające w pył odwieczne warownie.

1 komentarz:

  1. zakochałam się w tym obrazku.

    'a myśli które wydawały się do tej pory słuszne, prawdziwe i niezachwiane jakby kruszeją, ulegając czemuś na kształt erozji.' - co racja, to racja.

    OdpowiedzUsuń