A jeśli miarą dystansu ma być samopodobieństwo?
Ciąg przyczynowo-skutkowy zataczający koło, powracający po raz kolejny do punktu wyjścia... Jak można przerwać ten łańcuszek? Wyjśc na wolność, rozpętać okowy własnego myślenia. Zamilknąć, by móc wreszcie usłyszeć to, co od tak dawna jest mi mówione, i pogodzić się z tym.
Więc będę milczał do chwili gdy Ty nie zechcesz bym mówił, dopóki nie włożysz w słów w moje serce.
przypomniało mi się coś:
A czasem walczę,
biję się mych myślach
o Ciebie i o mnie....
Hałas tej biwy
to ból milczącej duszy,
pragnącej krzyczeć.
nie będę krzyczał
w milczącym cierpieniu
duszę nasycę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz