piątek, 30 października 2009

Dylematy


"Dylematy"


Gdy problem mam spory, i nie wiem co robić;
gdy są dwa wybory, i muszę się głowić,
gdy czas umyka, jak z sita cieknąca woda,
mam pomocnika, w osobie mego Boga.
I z Nim się spotykam, problemy przedstawiam,
a On mnie dotyka, swą mocą sprawia,
że znam rozwiązanie, Pan problem zabiera,
zostaje staranie, bym słów Jego drogę obierał.

wtorek, 27 października 2009

Ona i On


Biegła do przodu łąką zieloną,
po trawie skąpanej poranną rosą,
tam, gdzie z lasu ciemną zasłoną
spierają się złocąc żyto i proso.

Nad strumyk, co wartko pędzi przed siebie,
niby przypadkiem łąkę odwiedza,
by zaraz zniknąć w skalistym żlebie,
w miejscu gdzie boru dobiega miedza.

Stopy lekuchno trawę muskały,
włosy wiatr w pióropusz rozwiewał,
usta czerwone radośnie się śmiały,
na drzewie słowik piosenkę śpiewał.

A ona biegła, jak łania przez trawy,
czasami tylko przystając na chwilę,
kiedy to przed nią, tak dla zabawy
w powietrzu wirując tańczył motylek.

Dalej! nad strumień, rozkosznie szumiący!
przysiadła na brzegu, stopy zmoczyła
od wody chłód bije; przyjemny, kojący.
Toć ją ta podróż kapeńkę zmęczyła.

Naraz zza krzaka młodzian wyskoczył,
chcąc dziewczę podejść wpada do wody.
Cały się biedak nieszczęsny pomoczył;
krople ściekają mu nawet z brody.

Dziewczę się śmiechem rubasznym zanosi,
wchodzi do wody, i wstać mu pomaga
by usiadł przy niej, przymilnie prosi,
co też posłusznie czyni harpagan.

Następnie zzuł z siebie mokre trzewiki,
jął się koszulę płócienną wyżymać,
Po czym wbił dwa widlaste patyki
opodal w ziemię, chcąc w słońcu to trzymać.

----

Nie trzymał długo, ledwie minutę,
wtem żarem niebo jak krwią się zalało
w chwili następnej padł chłopiec trupem -
ognisty pocisk przebił mu ciało

Dziewczyna w szoku - niby słup soli -
stoi tuż obok, strach ciałem jej wstrząsa,
rozumieć zaczyna, że noga ją boli,
gdy w umysł się wdziera fala gorąca.

Dostrzega, kamień na swojej stopie
widać obruszył się - "Toć ziemia drży cała!"
Tuż przy niej martwy leży jej chłopiec...
czy Ona przy nim też będzie leżała?

Strach ją dopada z siłą zdwojoną
ruszyć się boi, choć chce uciekać.
Napiera na kamień, w ustach ma słono-
łzami jej lico strudzone ocieka.

Dokoła rumor, i hałas straszny;
lasem zaczyna władać pożoga,
niebo rozświetla pioruna błysk jasny;
znów ziemią zatrzęsło i wolna jest noga.

W drzewach na dobre szaleją płomienie,
dziewczyna utyka przez łąki i pola,
przewraca się, ręce kaleczą kamienie-
opuszczać zaczyna ją życia wola.

Ponownie upada, twarz ziemi dotyka
włosy na plecach sklejone w bezładzie
nie wstaje więcej, oczy zamyka
chce umrzeć w tej nagłej ziemi zagładzie.

Bać się przestała - śmierci gotowa.
Modli się, ciało już tak nie boli,
duch je opuszcza sunąc po słowach
wyszeptywanych ostatkiem woli.





Justyna chciała ich pozabijać w końcu świata.
Jedyna propozycja jak na razie.
Ktoś ma inną?

poniedziałek, 26 października 2009

Terefere



Pusto wokół...
cisza zalewa me uszy,
mrok pożera horyzont -
padam na kolana.
Pusto wokół...
ni giez żaden nie buczy,
ma twarz owiana bryzą,
me serce lgnie do Pana.
Boże mój!
Nic nie zaszeleści,
wszystko zamarło
w oczekiwaniu na Ciebie.
Myśli rój,
co w głowie się nie mieścił
coś nagle zeń wydarło -
z tą pustką czuję się lepiej.
Jesteś nareszcie -
przytulasz mnie do piersi,
szeptasz czułe słowa;
z radości cicho szlocham.
W tym jednym geście
chcę wszystko Tobie streścić,
i szeptam wciąż od nowa
jak bardzo Ciebie kocham.

niedziela, 25 października 2009

". . ."




Coś się dzieje. Sprawy już i tak zagmatwane zmieniają się nie do poznania; wszystko wywraca się na drugą stronę, a myśli które wydawały się do tej pory słuszne, prawdziwe i niezachwiane jakby kruszeją, ulegając czemuś na kształt erozji. Choć to chyba zbyt słabe określenie na coś, co nie dzieje się latami, ale pędzi na złamanie karku z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień, z chwili na chwilę; dostrzegam kunszt, i ogrom tej budowli, by chwilę później zobaczyć w niej również obrzydliwość i ohydę od których zaczyna się upadek. Czuję się jak widz mogący jedynie obserwować, jak światło rozbłyskuje wewnątrz ciemności, obracające w pył odwieczne warownie.

piątek, 23 października 2009

Dom

Dawno temu, zainspirowany pewnym rysunkiem napisałem:

"Dom"


Co dzień cieplejszy wiatr skórę omywa,
Słońce zostaje z nami na dłużej,
i chociaż czasu ciągle ubywa,
by spojrzeć przez dziurę w starym murze,
to wiem, że przyjdzie wreszcie ta chwila,
Gdy zachód słońca w tej dziurze zobaczę.
Wiatr szumem bzu czas będzie umilał,
potem się niebo gwiazdami rozpłacze.
I spadać będą marzenia spełniając
W ciemności nocy, w księżyca świetle,
swym blaskiem powoli mnie usypiając,
do snu tuląc letniej nocy ciepłem...

screen "w trakcie pracy"





He is allmighty


He is almighty God.
He makes me happy when I'm sad,
He gave me life when I was dead
He gave His word which I can read,
He gives everything that I need.
My life is very short
but I want Jesus to be my Lord.
He loves me and He loves you.
I want to do all He asks me to
I want to follow His voice
and to give Him the choice
He was rised from the death
He had multiplied the bread
Jesus saves our souls
and openes heaven's doors.


Nie jest to nowość ale teraz przynajmniej miał mi kto błędy posprawdzać.

czwartek, 22 października 2009

Pwrót do przeszłości...

Tesia, ja również dziękuję za rozmowę. Dzięki niej zdecydowałem się w końcu poodwiedzać co poniektóre miejsca, i zabrać co moje. Na początek :




Wyjdź rano i przejdź się pustymi ulicami,
obok trawników świeżo skoszoną trawą pachnących,
gdzie będziesz tylko Ty, i świata piękno - sami...
Wśród ptactwa świergotów duszę kojących
Wdychaj bzu woń upojną, słodki zapach liści,
w świetle słońca, obłoczkami dymiącego
Twa potrzeba towarzysza niech się ziści...
On podejdzie, jest tak blisko.
Obok, przy Nim stań bez słowa,
Cisza niech wyraża wszystko.
Pozwól rzeczywistość jej kreować.
Potem dalej patrzcie razem,
Maluj chwilę tą w swym sercu, trwale
zachwyć piękna się obrazem,
dojrzyj w nim zawartą Bożą chwałę....


Życzę Ci

Znalezione gdzieś na dysku.


Życzę Ci....

Domu, w najcudowniejszym zakątku świata-
wtulonego w las, skąpanego w kwiatach.
W środku mnóstwo przestronnych pokoi,
byś ściany w nich mogła zdjęciami przystroić.
By w domu tym zawsze obecność Boga
była tak pewna jak dach i podłoga.
By Bóg Cię umacniał, zachęcał, podnosił
By język rzeczy tajemne głosił,
By słowo życia w sercu mieszkało,
i co dzień znać o sobie dawało.
By sny się spełniały, marzenia ziszczały,
a błogosławieństw deszcze spadały
na Twoją głowę, co dziennie na nowo.
By życie iskrzyło się kolorowo.
Byś zawsze miała przed sobą Jezusa,
By On codziennie Twe serce poruszał,
Zmieniał Cię podług swej woli,
byś zawsze chciała mu na to pozwolić.
By każda chwila – ta długa, i krótka
była dla Ciebie jak karmel słodziutka.
Byś zawsze była radosna, szczęśliwa,
by namaszczenia spływała oliwa,
a Święty Duch wciąż rzeczy nowe
obficie spuszczał na Twoją głowę.
By Twoje wargi wciąż Pana chwaliły,
By ewangelię codziennie głosiły,
By słowa prorocze wypowiadały,
by Bożą chwałę wciąż ogłaszały,
i służby, w której z radością przez życie
iść będziesz – z całego serca Ci życzę.

Zrozumienie

"Każdy słuchacz ( czy czytelnik) niemal natychmiast ujednoznacznia wypowiedzi, które słyszy. Nawet jeśli pomijamy znaczenia figuratywne i rozpatrujemy jedynie wąsko pojmowane sensy dosłowne, prawie każda wypowiedź jest wieloznaczna. W istocie niemal każda wypowiedź jest wielorako wieloznaczna, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie możliwe semantyczne oddziaływania wzajemne między jej poszczególnymi wieloznacznymi konstrukcjami; większość wypowiedzi zawiera ponadto wyrażenia referencyjne, które mogą mieć szeroki wachlarz możliwych odniesień, nawet przy uwzględnieniu wiedzy wspólnej nadawcy i odbiorcy. Tak więc wypowiedź może mieć tuziny, czy wręcz setki możliwych interpretacji. Zazwyczaj jednak tak nadawca, jak i odbiorca, umie wybrać tylko jedną z nich nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że dokonał jakiegoś wyboru. Powszechnie przyjmuje się, że wybór ten jest funkcją kontekstu, ale określenie tej funkcji, w przeciwieństwie do stwierdzenia, że jest taka, nie jest zadaniem łatwym.
Dopóki mamy wybierać tylko spośród dosłownych sensów jakiejś wypowiedzi, zadanie to nie jest jeszcze zadaniem niewykonalnym; zbiór możliwych interpretacji pozostaje zbiorem skończonym i można je wyliczyć na podstwie stosunkowo ograniczonego zakresu znaczeń i odniesień, Udaje się wtedy obmyślić kilka typów wyraźnie sformułowanych procedur jakimi można się poslużyć, aby wyeliminować wszystkie możliwe interpretacje z wyjątkiem jednej; trudnośc polega w zasadzie nie tyle na wynalezieniu takiej procedury, ile na wybraniu i uzasadnieniu procedury właściwej.
Przypuśćmy jednak, że mamy uwzględnić nie tylko sensy dosłowne jakiejś wypowiedzi, ale także cały wachlarz sensów figuratywnych, luźno na nich opartych poprzez stosunki podobieństwa, przyległości, inkuzji, czy inwersji; w tym przypadku zbiór możliwych interpretacji staje się praktycznie biorąc niekończony, trudnio więc sobie nawet wyobrazić, jak należałoby zabrać się do opisania procesu ujednoznaczniania, który nie jest wcale, powtarzamy zjawiskiem rzadkim i marginalnym, lecz przeciwnie, stanowi jeden z podstawowych czynników interpretacji każdej wypowiedzi."
Dan Sperber i Deirdre Wilson
fragment rozprawy
"Ironia, a rozróżnianie między użyciem, a przywołaniem"

Jak my to robimy, i na ile mój odbiór, to Twój odbiór?

Na te i inne pytania odpowiedz sobie sam....

poniedziałek, 19 października 2009

Początek i koniec


















szkic w obróbce. format 50/70cm
Wersja finalna niedługo...

sobota, 17 października 2009

Głupi ma zawsze szczęście...

... A piątkowe szczęście zawszięczam panu Heniowi, bo zapomniał swoich notatek

wielkie dzięki :)

czwartek, 15 października 2009

Kwiatek










Jak się przyjmie to chętnie się podzielę. Mam wrażenie, że nie będzie z tym problemu. Korzonku były dosyć długie. niedługo czeka mnie również przesadzanie aloeska :)

środa, 14 października 2009

Ironia....

Głos w sprawie pornografii


Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.
Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast
na grządce wytyczonej pod stokrotki.

Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic.
Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu,
rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy,
pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza,
lubieżne obmacywanie drażliwych tematów,
tarło poglądów - w to im właśnie graj.

W dzień jasny albo pod osłoną nocy
łączą się w pary, trójkąty i koła.
Dowolna jest tu płeć i wiek partnerów.
Oczy im błyszczą, policzki pałają.
Przyjaciel wykoleja przyjaciela.
Wyrodne córki deprawują ojca.
Brat młodszą siostrę stręczy do nierządu.

Inne im w smak owoce
z zakazanego drzewa wiadomości
niż różowe pośladki z pism ilustrowanych,
cała ta prostoduszna w gruncie pornografia.
Książki, które ich bawią, nie mają obrazków.
Jedyna rozmaitość to specjalne zdania
paznokciem zakreślone albo kredką.

Zgroza, w jakich pozycjach,
z jak wyuzdaną prostotą
umysłowi udaje się zapłodnić umysł!
Nie zna takich pozycji nawet Kamasutra.

W czasie tych schadzek parzy się ledwie herbata.
Ludzie siedzą na krzesłach, poruszają ustami.
Nogę na nogę każdy sam sobie zakłada.
Jedna stopa w ten sposób dotyka podłogi,
druga swobodnie kiwa się w powietrzu.
Czasem tylko ktoś wstanie,
zbliży się do okna
i przez szparę w firankach
podgląda ulicę.

Wisława Szymborska

wtorek, 13 października 2009

U Andzi




Miły wieczór w miłym towarzystwie. Przed wami Andzia, a za nią...

Tak blisko, a tak daleko

czwartek, 8 października 2009

Słoneczniki




Cześć, co u Ciebie?
Spójrz, co Ci niosę w wazonie...

--------

piątek, 2 października 2009

Dystans



A jeśli miarą dystansu ma być samopodobieństwo?
Ciąg przyczynowo-skutkowy zataczający koło, powracający po raz kolejny do punktu wyjścia... Jak można przerwać ten łańcuszek? Wyjśc na wolność, rozpętać okowy własnego myślenia. Zamilknąć, by móc wreszcie usłyszeć to, co od tak dawna jest mi mówione, i pogodzić się z tym.
Więc będę milczał do chwili gdy Ty nie zechcesz bym mówił, dopóki nie włożysz w słów w moje serce.

przypomniało mi się coś:

A czasem walczę,
biję się mych myślach
o Ciebie i o mnie....

Hałas tej biwy
to ból milczącej duszy,
pragnącej krzyczeć.




nie będę krzyczał
w milczącym cierpieniu
duszę nasycę.

czwartek, 1 października 2009

Strach










Strach, jak na pyszczku królika -
chcę uciec, a cała radość znika.
Chcę zniknąć, tchórzostwem się ratować
niczym struś swą głowę w piasek szybko schować...
Cóż zmieni, że ucieknę, miejsce swoje zmienię -
wtedy strach wygra. Stach przed cierpieniem.





sia - "breathe me"

Kolorowe kredki...





Dzisiaj kupiłem. Pastelki, 36 kolorów
Bomba :D