piątek, 25 grudnia 2009

Kochana...

Oczu jeziora szkliste
uśmiechem do mnie błyskają.
Spojrzenia powłóczyste
z moimi się w jedno splatają.

Jestem przy Tobie ma miłą
nie lękaj się samotności.
Cisza już się skończyła,
Rozbrzmiewa hymn miłości.

Co tylko zechcesz - dostaniesz
wspólnie pójdziemy przez życie
uchwyć mnie proszę pod ramię,
ruszajmy przez życia ulicę.

czwartek, 24 grudnia 2009

Inny Świat


Międzywymiarowy wir
wessał mnie gdy spałem.
Czuję trochę się jak świr
tu, gdzie wylądowałem.
Ludzi wcale nie rozumiem,
choć po polsku każdy gada.
Ulicami tłum gdzieś frunie -
w morzu ulic głów armada.

Mężczyzn krótko ostrzyżonych
w garniturach rządek kroczy
obok kobiet wystrojonych.
Postanawiam się dołączyć
chociaż nie mam marynary,
i choć spodni nie mam w kancik.
Pójdę z tyłu, sam, bez pary,
może żaden elegancik,
nie poświęci mi uwagi...

Chyba nikt mnie nie dostrzega,
niewidzialny jestem może?
Chodzę skaczę, biegam, śpiewam,
na chodniku się położę!
Mogę tutaj robić wszystko!
Zjem frykasy z lad sklepowych,
kino musi być gdzieś blisko -
ruszam zwiedzić mój świat nowy.

Jakoś dziwnie tutaj wkoło -
biel, szarości - gdzie kolory
i twarz, która minę ma wesołą...
Boże! Ten świat jakiś taki chory.
Samochody tylko czarne,
nikt się tutaj nie uśmiecha
Naraz dzwon zabrzmiał alarmem
kto żyw do budynku wbiega.

Dzwon zwołuje po raz wtóry,
ludzie cisną się przez drzwi.
Chcąc wejść szukam jakiejś dziury.
W końcu w środku stoję i
rozglądam się po sali...
Dech zapiera swym ogromem
ludzie zdają się tak mali,
Patrzę w tą, raz w inną stronę,

sala prawie wypełniona,
ludzi równe rzędy stoją
W przodzie podest i zasłona,
znów poczułem się nieswojo.
Wnet kotara się rozwiera
z telebimu patrzy głowa,
aż o ścianę się opieram,
ona do mnie cedzi słowa!

Mówi wolno i wyraźnie,
jak bym mógł jej nie zrozumieć:
"Witaj, któryś przybył właśnie -
czy po polsku mówić umiesz?
Potakuję potwierdzając,
czekam co się stanie dalej.
Ludzie głowy odwracają
ktoś się mnie dostrzegać zdaje.

Teraz widzą mnie już wszyscy,
szok na twarzach się maluje.
Postać z telebimu błyszczy,
chyba znów coś się szykuje -
Mówi do mnie już normalnie
wita na planecie ziemia,
zapraszając ciut nachalnie
bym odwiedził go w podziemiach.

Mówi, że jest tutaj królem,
chwali piękno swej planety,
jednak muszę przyznać z bólem -
nie rozumiem tej podniety.
Opowiada o swym kraju
o zwyczajach ludzkiej rasy
ponoć żyją tu jak w raju :
Nie istnieją kasty, klasy.
Wszyscy równi, jednakowi,
każdy ma te same prawa,
zła nikt nie pomyśli robić.

Pytam - stary gdzie zabawa?
Gdzie podziały się uśmiechy
i kolory jakiekolwiek?
Nie zostanę tu, bo zdechłbym! -
Uświadamiam w końcu sobie...

Biegnę ku drzwiom, mijam próg.
Byle dalej, w bloków rzędy!
nie oszczędzam swoich nóg,
pędzę prosto, mijam skręty.
Chcę wydostać się za miasto,
poczuć dzikość leśnej głuszy.
Mięśnie miękną już na ciasto
nogi coraz trudniej ruszyć,

Dzień się z wolna w noc zamienia
a ja dalej mknę przez miasto.
W końcu padam ze zmęczenia
przed oczyma widzę jasność,
która wciąż na sile wzbiera.
Blask oślepia moje oczy,
szybko zrywam się z fotela,
promień słońca sen zakończył



poniedziałek, 21 grudnia 2009

Popatrz

Drżę,
Ja wiem, i Ty wiesz,
nic nie ukryję.

Tęsknię, i łaknę
każdej minuty
bliskości.

Kryć nie chcę,
lecz czekam,
by czas się dopełnił.

A wtedy wykrzyczę
wyśpiewam,
wyznam...

niedziela, 20 grudnia 2009

Rias

Jak słońce jaśniejesz
światłem Bożej miłości.
Rozsiewasz nadzieję,
dajesz powody radości.

Świątynia Twego ducha
dech w piersi zapiera
Stoję tam i słucham
jak wielbisz Zbawiciela

To wnętrze Twoje śpiewa
pieśń Panu, pełną chwały,
gdy Duch twój się wylewa
w modlitwie, aż drżę cały.

Więc padam na kolana
w pokorze chylę głowę
wraz z Tobą wielbię Pana
śpiewając pieśni nowe.

czwartek, 17 grudnia 2009

Modlitwa

Padam, gdy nikt nie widzi,
gdy sam jestem, wokoło pustka.
Jeśli to zrobię będę się wstydził,
nie spojrzę na twarz w odbiciu lustra

Myślę, gdy sam w domu siedzę,
z myślami walczę, lecz one wracają.
Pokusa rośnie, widzę ją, śledzę,
myśli z dnia na dzień w siłę wzrastają.

Boże, dopomóż, sam nie dam rady
wyrwać się ze splotów łańcucha;
niech Krwi Jezusa popłyną kaskady-
proszę Cię, wzmocnij mojego ducha!

Przydaj mi siły, bym walkę zwyciężył,
chcę w łasce trwać, bo bardzo Cię kocham,
nie pozwól, by szatan mnie grzechem ciemiężył.
Przyjdź do mnie proszę, gdy klęcząc szlocham.

Dlaczego Jezus?

"Anonimowy pisze...

chcialbym wiedziec w czym wam pomaga ten wasz bog1, bo dla mnie to sa bujdy i jakies przekonania ludzi z poprzednich epok. co sadzicie w takim razie o ewolucji, lotach w kosmos? dalej uwazacie, ze bog stworzyl ziemie, a moze caly wszechswiat?2 przeciez to sa bzdury wymyslone przez ludzi inteligentych do sterowania prostym ludem3? nie moge uwierzyc, ze tacy ludzi jak wy jeszcze istnieja, zwlaszcza, ze jestescie mlodzi i z tego co widze wyksztalceni. autorze bloga, z tego co wynika mozesz sotac inzynierem, wiec najbardziej ciebie prosze o logiczne odpowiedzi."



1Kocham Go, i sam doznaję Jego miłości. W fizyczny sposób czułem jak mnie pochłania, jak wspaniała jest i jak rozlewa się po moim sercu. Te niezapomniane przeżycia dają mi siłę by iść przez życie i nie wątpić. Zastanawiam się w czym pomaga mi Bóg, i okazuje się, że nie łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie. Przede wszystkim wysłuchuje moich modlitw. Uzdrowił mnie z astmy, widziałem natychmiastowe zatrzymanie krwotoku; człowieka, któremu cofnęły się zmiany nowotworowe, oraz takiego któremu Bóg uleczył serce. Duch Święty wielokrotnie pomagał mnie, i przeze mnie innym ludziom w ich problemach. Widziałem, jak modlitwa powoduje, że ludzkie życia zostają zmienione, a oni odzyskują wiarę w przyszłość, i doznają Jego miłości. Widziałem jak Bóg wyjawiał czyjeś sekrety, lub wypowiadał słowa, które się spełniały.
Poza tym pomaga mi iść przez życie. Pytam go radę, a On odpowiada, proszę o pokrzepienie, kiedy zaczynam mieć dość, i ono przychodzi. Jest moim przyjacielem - mogę mu wszystko powiedzieć, i wiem, że nie zawiodę się na nim.
2Jeśli chodzi o ewolucję itp. to nie będę się tutaj rozpisywał, warto zajrzeć na :
Tą stronę YouTube
Albo tutaj, jeśli są problemy z językiem angielskim
3Twierdzenie to przeciwstawiam innemu. Szatan nie chce byśmy wierzyli w Boga, negując tym samym zbawienie. Zrobi wszystko, by człowiek nie wierzył w Chrystusa, wymyśli bajkę, jakoby wiara była sposobem na kierowanie ludźmi, pokaże alternatywną religię, a jeśli i to mu się nie udaje sprawi, że zaczniemy wierzyć w jakiś miks różnych prawd, i kłamstw.
Byłem okultystą, i wiem jaka jest moc drzemiąca w ludzkim duchu, ale to nic nowego- Biblia mówi, że ludzki duch jest nieograniczony. Problemem nie jest to, że sami czegoś nie dokonamy, ale to, że nie doznamy zbawienia, i stracimy swoje życie.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

...


Tobie wszechmocny oddaję mą duszę,
oddaję Ci ciało, choć to bolesne,
i choć nie wymagasz, to czuję, że muszę
dać także ducha, by służył Ci wiecznie

Tobie, Cudowny chcę oddać się cały
walczyć o ludzi, zwyciężać dla Ciebie
codziennie umierać dla Twojej chwały,
bym swoje życie odzyskać mógł w niebie.

Tobie oddaję tron mego serca,
i myśli oddaję pod Twoje władanie
Panie, błagam, Ty mnie uśmiercaj,
niech we mnie Twoje królestwo nastanie

sobota, 12 grudnia 2009

Na spółkę z Rias


Twe oczy słodko mydlane
rozniecają we mnie ogień.
Spojrzenie wiecznie zaspane -
mogę tylko pomarzyć sobie.

Dzień w dzień patrzę na Ciebie.
Myślę, dlaczego właśnie tak?
Nie wyobrażam pustej siebie,
czy zmienisz życia mego smak?


Różo! W purpurę odziana
w zieleni listowia
jaśniejesz schowana,
i ślesz do mnie słowa.

Och, zapachu słodyczy,
cudowny kwiecie,
wszak jam jest niczym,
gdyś ty jest na świecie.


Me kolce opadają.
Tyś dla mnie wyjątkowy!
Oddaję Ci siebie całą,
byś był pokrzepiony.

Nie chcę Cię zawodzić,
byś nie czuł się zraniony.
Pragnę kochać,
Ty mój wybrany.


Miłością chcę podlewać
Twej osoby korzenie;
Peany będę śpiewać
do uszu Twych codziennie

Zrób z liści swych zasłonę,
chcę byśmy byli sami,
a płatków Twych koronę
obleję całusami.


Och śpiewaj mi wieszczu rozkoszy,
podlewaj moje wątłe korzenie.
Dostarcz mi w życiu słodyczy
Twój dotyk jak snu spełnienie.

Płyńmy, płyńmy po naszym niebie,
ta chwila niech trwa wiecznie.
Ważne, że mamy na zawsze siebie,
proszę mów mi jeszcze.

Oplotę Cię ramieniem,
do piersi swej przyłożę,
wiedziony Twym skinieniem
słodyczy pąk otworzę,

I zadrży Twoje Ciało,
rozgrzane do białości,
gdy będzie się spalało
płomieniem namiętności.

Chcę płonąć w tej namiętności.
Jestem dla Ciebie cała.
W tej dzikiej miłości
aż do końca świata.

W szaleństwie nieposkromieni
wirować będziemy.
Wodzami nieokiełznani
granice przekroczymy.

A gdy Cię już rozniecę,
gdy żar ten nas zespawa,
wtedy w miłości rzece
gorącej niczym lawa

wspólnie popłyniemy,
przez raj nasz upragniony.
Tak, jednym już będziemy
poprzez wieki i eony.

Dotknij się każdego kawałka,
otul go w pocałunkach.
Miej charakter śmiałka
wijąc się w podnieceniach.

Chcę śnić przy Tobie
w Twych ramionach się skryć.
Gdy już po słowie
w uniesieniach będziemy żyć.

piątek, 11 grudnia 2009

Na spółkę z Rias

Na wieżycy zamku Lota ,
który władał Rias kariną,
smok swe łapy właśnie oparł-
głód nasycić chce dziewczyną.

Rias księżniczka była młoda,
piękna, cudna w każdym calu,
zobaczyła złego smoka,
który zbliżał się pomału

W oczach młódki gości strach,
przed nią smoka pysk zębaty,
twarz zatapia się we łzach,
aż tu nagle tuż zza kraty

wielkiej, starej, metalowej
rycerz z wydobytym mieczem
pędzi odciąć smoczą głowę.
Heros pomóc chce kobiecie,

lecz ona wielce zdziwiona,
co to za chłop stary,
dziewczyna wielce zmartwiona,
och, jej świat stał się szary

niedołęga a nie rycerz -
miecz z prawicy chłopu wypadł,
wiatr zatrzasnął mu przyłbicę,
dziewka płacze -ale przypał!

Smok już ostrzy swe pazury,
Rias wybiega na skraj lasu,
drako przeciął białe chmury,
na ucieczkę nie było czasu..

Kłapnął zębami,
krew w ziemie wessało
i zniknął za chmurami
niosąc martwe ciało.

czwartek, 10 grudnia 2009

Poezja dziś

Wieszczem nowej ery,
krwią teraźniejszości,
oddechem wszechnarodu
jest za pieniądzem pościg.

Poeta się nie liczy,
ni słowa które daje
marketing kasę liczy
dziś wszystko się sprzedaje...

Re Wyzwanie

-Przyjęłaś wyzwanie! -
Uśmiecham się srodze.
Cóż, moje kochanie,
chodź, ból w Tobie spłodzę,
zgniotę cię w dłoni,
jak kartkę się zgniata
słów miecz przy twej skroni
na pół Cię rozpłata!
Prawdę powiadasz -
nie pójdziesz nigdzie
już z bólu się składasz
a większy wnet przyjdzie.
Słów wciąż ci brakuje?
To dech ci zapiera
Gdy rymów szturmuję
cię swych tyralierą.
Klękajcie narody?
Ha! zerknij pod siebie
Zwycięstwa czuć słodycz-
wszak klęczysz na glebie.
Spójrz, w swoje ręce
twój oręż jak z miedzi-
dla mnie nic więcej
niż grudka śniedzi.
Nie zrani mnie nawet,
na wstępie się złamie
Wiec kawa na ławę
czas ginąć, kochanie...

środa, 9 grudnia 2009

Re do Re

Gdy mury runą,
kurzu tumany opadną,
będę oczekiwał.
Nasycę się wszystkim
co zechcesz ofiarować,
otworzę serce.
Ucha nastawię,
by pochwycić Twój szept
i pobiec w Twą stronę.
Po tej wojnie,
gdy wszystko będzie inne
otworzę serce,
byś czerpać mogła
z jego obfitości.

Rękawica została rzucona

Pisz, próbuj swych sił
Ja się z tobą będę bił.
Już się cieszy moja głowa
walki czas! Bitwy! - na słowa
Pióro moje ostre, siostro,
włada mi się nim tak prosto,
że nie boję się nikogo!
Proszę, wystaw swój słowotok!
Proszę, upust daj swej duszy!
Spróbuj mnie słowami skruszyć!
Spróbuj rymy pobić prozą,
swej twórczości małą dozą.
Daj się ponieść wyobraźni,
niechaj twój talent się rozjaśni!
Pokaż to co w środku skrywasz
co czasami się odzywa
to co zamiast pielęgnować
skrzętnie wciąż próbujesz schować.
Dajże upust swojej duszy,
niech Twe wnętrze mnie poruszy,
bo na razie - sorry, ale
zakopałaś Boży talent.

Wiadomość

Napisałaś,
Zbudziłem się, wołam!
Nie chcę stracić kontaktu,
lecz w odzewie tylko głucha cisza...

Dajesz mi milczenie,
więc może znajdę Cię w ciszy?
Tylko jak pytać o drogę,
gdy słowa nie mają sensu?

wtorek, 8 grudnia 2009

Za pięć dwunasta...


W ciszy gęstej, jak mgły opary,
w blasku promieni księżyca,
w lesie potężnym i starym
Noc mnie swym cieniem zachwyca;
spokojem wypełnia duszę,
wizją realność zasłania,
aż przystanąć muszę,
i paść na kolana...

Klękam, a ziemia pode mną wilgotna
ręce rozkładam na liści dywanie,
wizja, chociaż zazwyczaj ulotna
dziś tak wyraźna na powiek ekranie...

Widzę sztandary mojego Pana -
Łopoczą bielą w Ducha powiewie.
Armia do boju została wysłana,
krocząc jednoczy serca swe w śpiewie.
Dowództwo na przedzie, do szarży gotowe,
świadome potęgi, z którą się mierzy
buduje oddziały ożywczym słowem,
i wyposaża swoich żołnierzy.
Miny ich strach we wrogu wzbudzają,
głowy dumne wysoko podnoszą,
serca do Króla miłością pałają -
W czystości chodzą, winy nie noszą.
Zbroje ich lśnią jasno jak słońce
w ręku każdego miecz ostry jak brzytwa,
i tarcza gotowa pociski płonące,
odbijać z powrotem w diabelskie skrzyła.

Wokół nich rojem anielskie postacie
gotowe pomagać i wspierać ich w walce.
Wraz z armią kroczą na wielkie starcie
Wraz z nią podchodzą pod wrogie szańce.
Do walki rwą się ludzie w oddziałach,
bębni ich krok o ziemię spieczoną,
czekają tylko na znak od Pana,
sygnał, wydany trąbą wzniesioną...

poniedziałek, 7 grudnia 2009

...

Widzę Ducha:
przepastną głębinę
Bożej Świątyni.

On wysłuchał
złamaną dziewczynę,
dym z ofiary uczynił.

Podniósł oczy
wejrzał na serce -
Niech się stanie!

W jedno złączył
łaski siewcę
z Bożym wołaniem.

sobota, 5 grudnia 2009

Pytanie

Za kim tak tęsknisz, Aniołku skrzydlaty?
Czyj brak Twych łez przyczyną?
Któż to, rozdarty pomiędzy dwa światy
sławę przedkłada nad piękną dziewczyną?
Kto nie dostrzega serca czystego,
miłości się boi, i od niej ucieka
i miast pochwycić anioła swojego,
do serca przytulić czym prędzej- zwleka...

czwartek, 3 grudnia 2009

Z tych nienajnowszych


W zapachu wiatru poranną porą,
w kwiatów głębokim kolorze,
w śmiechu dzieci, gdy zbiorą
te kwiaty- ja widzę Cię Boże.
W delikatnym ptaków świergocie,
co rano do życia świat budzi
w słońca w codziennym locie,
gdy po niebie płynąc się trudzi,
W tym wszystkim widzę Twą chwałę.
której pełna jest niebo i ziemia,
i całe stworzenie, które wydałeś
ku czci Swojego Imienia



***



Naucz mnie kochać
jak Ty pokochałeś
Naucz mnie dawać,
bo sam siebie dałeś.
Pokaż jak pomóc
wtedy, gdy ludzie
nie dają rady,
gdy w życia trudzie,
w problemów.natłoku
padają na ziemię.
Bym nie stał z boku,
Niósł z nimi to brzemię.,

Naucz mnie mówić -
bym prawdę ogłaszał,
Bym ludzi słowami
do nieba zapraszał.
Dotykaj ich serc
pociągaj ku sobie
by Ci się oddali,
byś był ich Bogiem.
Byś mógł im pomagać
w ich życiwych troskach
bo z Tobą przyszłość
jest zawsze radosna...

poniedziałek, 30 listopada 2009

Pragnę dymu z jego serca
miłej woni przed Twym tronem.
Duchu proszę, gnaj - rozwiercaj!
klatkę, w której się uśmierca

Pragnieniem serca -
W Twoim odpocznieniu
króciutka chwila.


"Sądzę, że przyjdzie,
bo jego serce pragnie -
jest w amoku"

niedziela, 29 listopada 2009

Modlitwa

Otrzyj me oczy z maści niewiary,
z pychy zatyczek oczyść me uszy,
bym przyjąć mógł duchowe dary,
na Twoją chwałę do boju ruszyć.

Chcę widzieć Twych słów spełnienie,
Głos słyszeć, co prawdę ogłasza,
z ludźmi się dzielić Twoim zbawieniem,
do Twego domu ich wszystkich zapraszać.

Nie daj mi Panie Twej łaski schować,
powołań i darów naucz używać,
na mocy Twego świętego słowa
Boże, królestwo Twe będę odkrywać.

Jestem dziedzicem w królewskim domu,
Wszechmocny mnie Swoim synem ogłosił,
mam prawo przyjść do Jego tronu,
wiem, że dostanę, cokolwiek bym prosił.

W ... spotykajmy się?

Ta godzina a ja nadal w robocie siedzę.


W dupie mam tą knajpę.


Chcę sobie umyć zęby, i zamknąć oczy chociaż na godzinę...

czwartek, 26 listopada 2009

Strażniczka


Stróż


Śpisz tak niewinnie, tak spokojnie.
Siedzę obok Ciebie i strzegę Twego snu.
Gdy się obudzisz mnie już nie będzie,
następnym wieczorem przyjdę znów.

Delikatnie głaszcząc Cię po głowie
nucę miłości dozgonnej melodię.
Jesteś moim sennym marzeniem,
wszelkiej nadziei spełnieniem.

Gdy zechcesz zostanę na dłużej,
świt nie rozproszy tej tajemnicy.
Wtulona w Ciebie zasnę delikatnie,
a wieczorem znów będę stróżem Twym.

Więc zaśnij przy mnie , proszę...
złóż swą głowę na mej piersi.
Ja późnym ranem, sen spłoszę
gdy włosy twe będę mierzwić.

Połóż się przy mnie, nie zwlekaj
nie daj ulecieć ni jednej chwili,
która nas razem wtulonych czeka,
w której niebo się dla nas uchyli.

Wieczorem znów staniesz się stróżem-
Strzec będziesz mnie, i snów krainę
Ja, za poduszkę Ci znów posłużę
Nie dam już odejść ani na chwilę...


Wiersz stróż za pozwoleniem autorki. Kliknij by dotrzeć do źródła

poniedziałek, 23 listopada 2009

Fotografia

Wdycham delikatny zapach Twojej miłości.
Nabieram powietrza, oddech wstrzymuję,
by choć na chwilę do granic wieczności
poczuć jak moja dusza szybuje...


Smakuję tę chwilę, gdy jesteś tuż obok
Czuję Cię przecież! Niemal dotykam!
Zdaje się już masz rzec do mnie słowo,
Wypuszczam powietrze i obraz znika.

wtorek, 17 listopada 2009

Przyśniło mi się... vol2

Słów kilka

Słów kilka, by wielbić Cię Panie
Choć tylko szczątkowo wyrazić zdołam
Na papier przelewam - niech pozostanie
Odbiciem chwili, gdy do Ciebie wołam
Gdy swoją chwałę przede mną rozlewasz
W mglistej poświacie, księżyca świetle
Gwiazdach, które mrugają z nieba.
Tu dzięki Tobie jest tak pięknie...
I wkładasz we mnie to przekonanie,
Że nim kolejny raz słońce zapalisz,
Że nim kolejna noc nastanie
Ty dasz mi powód, bym znów mógł Cię chwalić.

poniedziałek, 16 listopada 2009

hehe

"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam! Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na czerwonych światłach, na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: "Na miłość Boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem... Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światło. Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!"

Przyśniło mi się...

... coś takiego. Szkic zrobiłem w autobusie jadąc do domu. teraz chciałbym wykombinować coś w pełnym wymiarze.

czwartek, 12 listopada 2009

środa, 11 listopada 2009

Phoeniks

Był kiedyś ktoś piszący mrocznie, i niesamowicie. Fragment naszych rozmów poniżej:


Nitką tekstu prosto w dół
w Twej krainy mroku płynę.
Czując strach, cierpienie, ból
mam wrażenie że tu zginę.

Powoli udaje mi się przywyknąć
do mroku, co oczy duszy zalewa,
a chwilę pużniej unosząc sie zniknąć
nad tekstu wersy wzlatując jak mewa.

I chociaż znów mnie światło otacza,
i jego ciepło na skórze czuję,
gdy zamknę oczy, ta wizja powraca,
jak pająk nić mroku powoli snuje...


***


"Blask"

Gdzie jest Twój Blask w chwili słabości?
Co jest Twą siłą wśród przeciwności?
Jakiej on Ci udziela mądrości?
Pcha Cię ku życiu, czy ku nicości?

Mój jest światłością, co życie daje,
Jest pocieszeniem, o każdej porze.
Wybacza, i kochać mnie nie przestaje,
daje mi, o co Go tylko poproszę...

On chce byś doświadczył Jego miłości,
przyjął łaskę, którą daje przed Ciebie,
zmierzał w Nim wprost do wieczności,
Pełny wiary w swe miejsce w niebie.

wtorek, 10 listopada 2009

Wschód i zachód


Bledną gwiazdy, czerń nieba rzednie,
To blask jutrzenki po niebie biegnie,
Z wolna przemierza nieba sklepienie,
by wkrótce rozniecić słońca promienie.
Wchód delikatnie się żarzy błękitem,
wyżej, w granacie gwiazdy rozmyte
ostatkiem sił błyskają ku ziemi
za chwilę znikną i nic tego nie zmieni.

Przede mną niebo zachodzi purpurą,
wiatr targa jedną, maleńką chmurą,
a ja wciąż siedzę tutaj i czekam
świetlnego przybysza, z tak daleka.
Wiem, że się nie spóźni, że przyjść musi,
do końca czerń na niebie zdusić.

Otwieram okno w wyglądam pielgrzyma,
wśród ptactwa śpiewu czas się zatrzymał,
gdy delektując się, wiatru powiewem.
Widzę jak jasność panuje nad niebem,
jak gasną wszystkie latarnie uliczne,
a ptactwo świergoląc zebrało się licznie.
Już wszystko pomału odżywać zaczyna,
w oczekiwaniu, świetlnego pielgrzyma.
Wiecznością zdaje się być ten koncert
z wzrokiem skupionym na horyzoncie,
by nie przegapić tej jednej chwili -
gdy słońce w końcu się do mnie wychyli.




***




Daleko przede mną słońce zachodzi,
razem z nim światło ze świata umyka.
Jednak teraz, w czerwieni powodzi
dla chwili tej podziw me serce przenika.
Bo to Bóg kolorem słońca niebo maluje:
po prawej z chmur szczyty wysokie układa,
z lewej snop światła chmury zaraz przekłuje
na wprost odcieni czerwieni tańcząca parada...

I radość wielką w sercu odczuwam,
że nie tylko mnie dane dziś będzie
zobaczyć jak słońce powoli się zsuwa
by w końcu zniknąć gdzieś za widnokręgiem.
Jestem szczęśliwy, że jest ta osoba,
która patrzy na świat i również dostrzega
że choć słońce to samo, to inaczej się chowa,
że czasem trzeba przystanąć, by dotknąć się nieba.


Zasnąłem. Udało mi się zdrowo po 5. Nawet nie pamiętam jak mama mnie budziła, za to pobudka o godzinie 15 wróży powtórkę z rozrywki dzisiaj. Dobrze, że jutro jest wolne.

Wspomnienia cd.

Nie mogę spać. W pół do czwartej prawie, a ja dalej nie potrafię ululać tego pieprzonego narządu jakim jest mózg. Po części to wina tego, że znowu spałem popołudniu. Przysnęło mi się jakoś koło 14, i tak do 16 siedziałem przed kompem, z książką w ręce. Bolą mnie od tych fotelowych drzemek plecy, ponieważ staram się siadać w niewygodnej pozycji, celem uniknięcia sytuacji z wczoraj, ale niewiele mi to pomaga. Inna sprawa, że motyl, niebo, mewa sprawiły, że wzięło mnie na wspominanie. Cienie rzeczy przeszłych, niemal zapomnianych powróciły żywe jak dawniej. Postanowiłem to opisać, więc zebrałem się z łóżka, na którym przez ostatni półtorej godziny zdążyłem się milion razy przekręcić, poprawić, obrócić, obtoczyć, i tym podobne; i jestem. Chciałbym zdążyć w godzinę, by wrócić do łóżka nim mama wstanie. Ona strasznie nie lubi jak mówię jej dobranoc zamiast dzień dobry - udam że śpię, i po pół godziny przyjdzie mnie obudzić.
Wspomnienia. To trochę dziwne, że ciąg myślowy prowadzący do konkretnych wydarzeń z przeszłości może być zainicjowany przez zwykłe zdjęcie, w dodatku nie mające nic wspólnego z tym zdarzeniem. A może jednak... Nie każdy zachód kojarzy mi się z "TYM" zachodem, nie każdy wschód, z Tym który opisałem kiedyś tam, i pewnie niedługo wkleję, ponieważ postanowiłem co jakiś czas umieszczać tu takie starocie, by wszystko co się jeszcze zachowało było w jednym miejscu i nie miało prawa zniknąć przy byle formacie dysku... A ten zachód, był szczególny.
Ja, Paweł, i dwie wspaniałe dziewczyny na Dźwirzynowskiej plaży. Postanowiliśmy wtedy pewne rzeczy, do których od niedawna wracam z tych samych pobudek. Pamiętam jak Bóg mówił do mojego serca, i jaki byłem wtedy szczęśliwy. Wtedy wydawało mi się czymś dziwnym, że On nie chce bym popijał piwko. Przecież to był Redd's - oranżadka taka. Teraz poszło, że "nie ma jak przy żubrze" i wiem, że cokolwiek by chciał to zawsze chce dla mnie dobrze, a poza tym potrafi mnie przekonać. Heh, to mój Bóg przecież jest - zna mnie od podszewki.

Wspomnienia. Cudowna sprawa mieć, wspanialsza łapać, dostrzegać tę magię w zwykłości życia; nawet jeśli czasem trafi się bubel, który serce do gardła podnosi, ściska żołądek, i wyświetla życie przed oczyma.



Wspomnienia, czasu okruchy
nachodzą niekiedy niczym złe duchy.
Przynoszą ból, tęsknotę, cierpienie
wzmagając moje osamotnienie.
zamykam się wtedy w żółtym pokoju
zielona ściana- oaza spokoju -
staje się wspomnień moich ekranem
spektakl trwa niczym kinowy poranek...
Wspomnieniaa, skarb życiu wyrwany,
głęboko w sercu starannie schowany
Diamenty, opale szafiry, rubiny:
beztroskie śmiechy, radosne miny,
minury spędzone w przyjaciół gronie,
słońce wschodzące na nieboskłonie,
piasek nad morzem, górskie powietrze,
i ktoś kto olejek mi w plecy wetrze,
by mnie słoneczko spiekło na raka,
kiedy wędrować będziemy po szlakach...
Wspomnienia, jak gwiazdy na niebie,
światłem przez pustkę mrugają do siebie
Wszarości niebycie, w życia przestrzeni
me miejsce pomogą - choć mgliście- ocenić.
Pozwolą przypatrzeć się teraźniejszości
w soczewce doświadczeń nabytych w przeszłości,
I czy na końcu, czy w pół jestem drogi,
wspomnienia - myślę - warto jest łowić.

Wspomnienia

Niezwykłe momenty - wspomnienia,
wysepki pamięci w morzu zapomnienia.
Dziwnym jest, że czasem chwile
nikną, niczym na wietrze motyle,
a czasem zostają, na ramię siadając,
by wciąż przypominać, do ucha szeptając
jak kiedyś było...
znów świat rozmyło, bo skrzydłem zasłania
wspomnienie me oczy. Precz, ręką odganiam,
lecz próżne starania, bo znam te obrazy,
widziałem je przecież już tyle razy.
Wiem, co się za chwilę wydarzy-
znów oczy zamknę i zacznę marzyć...

poniedziałek, 9 listopada 2009

niedziela, 8 listopada 2009

ech...

Znów sam, w ciasnym pokoju
Potykam się o czasu fragmenty.
Znów sam, wśród wspomnień roju
Po raz kolejny na świat zamknięty.

Siedzę, wpatrzony w przestrzeń za oknem,
przeszywam wzrokiem czerni zasłonę,
I tylko wspomnienia blednące, ulotne
Jak film na ekranie szybują w mą stronę.

Lecz one nie wrócą, nie dadzą mi szczęścia
Roztopią się w świetle, wsiąkną w firanę.
Ja, kiedyś wstanę i pójdę do miejsca,
gdzie choć wesoły, wciąż smutny zostanę.

Będę się cieszył jak wszyscy wokoło-
Bawił się, tańczył uśmiechał do ludzi,
I chociaż będę miał twarz wesołą,
To smutek będzie wciąż serce me studził.

Bo nie mam lekarstwa, by duszę uleczyć
Gdzie Bóg, który jest źródłem miłości ognia?
Bo bez miłości - czy ktoś temu zaprzeczy? -
Jest lód i popiół - nie żadna pochodnia....

środa, 4 listopada 2009

Boża obecność.


Gdy o zrozumienie wołam
nie szukam go u człowieka.
Gdy potrzebuję rady
wiem, że człowiek mi nie pomoże
Ty jesteś, i ciężko mi z tym...
Kiedy miłości pragnę,
tej prawdziwej i czystej,
bliskości w osamotnieniu,
czy samotności w tłumie-
Ty jesteś, choć to niełatwe...
Objawiasz, a nie rozumiem,
trwonię, a Ty nadal dajesz,
i tęsknię, choć Ty
tuż obok stoisz,
Ty jesteś, a ja nawołuję...
Wołam, i proszę byś przyszedł,
zaszczycił mnie swą obecnością,
dotknął się mnie w końcu,
bym poczuł, zrozumiał, doświadczył.
Ty jesteś,
nie teraz! Przeszkadzasz...

poniedziałek, 2 listopada 2009

Z tych nienajnowszych

Nałóg dziwny mnie dopada
Głowę moją opanowuje
Gdy uśmiechów Twych kaskada
Narkotycznie mnie szprycuje.
I gdy oczy swe zamykam
Na powiekach się pojawia,
I choć chciałbym to nie znika
Uśmiech co mi radość sprawia.
I wykrzywiam w tym momencie
Usta swoje w odpowiedzi
Na Twój uśmiech - niby zdjęcie,
Co mi ciągle w głowie siedzi...

Księżyc


Wpatrzony w księżyca halo
mieniące się niczym tęcza,
przepięknych barw skalą,
paletą kwiatów naręcza.
Żółcieniem żytniego kłosa,
polnych maków czerwienią;
trawy, na której osiadła rosa,
soczystą, jasną zielenią.
Przystaję, widokiem oczy nasycić,
zadzieram głowę do góry,
by chwilę w pamięci uchwycić
nim księżyc zaleją chmury.

Żadne zdjęcie w google nie oddaje dzisiejszego widoku.
Wszystkie kolory tęczy otoczyły go pierścieniem. Delikatna, ledwie dostrzegalna czerwień, potem żółty i zielony, by wreszcie rozbłysnąć mogły bijąc się z księżycowym blaskiem fioletowe smużki.

piątek, 30 października 2009

Dylematy


"Dylematy"


Gdy problem mam spory, i nie wiem co robić;
gdy są dwa wybory, i muszę się głowić,
gdy czas umyka, jak z sita cieknąca woda,
mam pomocnika, w osobie mego Boga.
I z Nim się spotykam, problemy przedstawiam,
a On mnie dotyka, swą mocą sprawia,
że znam rozwiązanie, Pan problem zabiera,
zostaje staranie, bym słów Jego drogę obierał.

wtorek, 27 października 2009

Ona i On


Biegła do przodu łąką zieloną,
po trawie skąpanej poranną rosą,
tam, gdzie z lasu ciemną zasłoną
spierają się złocąc żyto i proso.

Nad strumyk, co wartko pędzi przed siebie,
niby przypadkiem łąkę odwiedza,
by zaraz zniknąć w skalistym żlebie,
w miejscu gdzie boru dobiega miedza.

Stopy lekuchno trawę muskały,
włosy wiatr w pióropusz rozwiewał,
usta czerwone radośnie się śmiały,
na drzewie słowik piosenkę śpiewał.

A ona biegła, jak łania przez trawy,
czasami tylko przystając na chwilę,
kiedy to przed nią, tak dla zabawy
w powietrzu wirując tańczył motylek.

Dalej! nad strumień, rozkosznie szumiący!
przysiadła na brzegu, stopy zmoczyła
od wody chłód bije; przyjemny, kojący.
Toć ją ta podróż kapeńkę zmęczyła.

Naraz zza krzaka młodzian wyskoczył,
chcąc dziewczę podejść wpada do wody.
Cały się biedak nieszczęsny pomoczył;
krople ściekają mu nawet z brody.

Dziewczę się śmiechem rubasznym zanosi,
wchodzi do wody, i wstać mu pomaga
by usiadł przy niej, przymilnie prosi,
co też posłusznie czyni harpagan.

Następnie zzuł z siebie mokre trzewiki,
jął się koszulę płócienną wyżymać,
Po czym wbił dwa widlaste patyki
opodal w ziemię, chcąc w słońcu to trzymać.

----

Nie trzymał długo, ledwie minutę,
wtem żarem niebo jak krwią się zalało
w chwili następnej padł chłopiec trupem -
ognisty pocisk przebił mu ciało

Dziewczyna w szoku - niby słup soli -
stoi tuż obok, strach ciałem jej wstrząsa,
rozumieć zaczyna, że noga ją boli,
gdy w umysł się wdziera fala gorąca.

Dostrzega, kamień na swojej stopie
widać obruszył się - "Toć ziemia drży cała!"
Tuż przy niej martwy leży jej chłopiec...
czy Ona przy nim też będzie leżała?

Strach ją dopada z siłą zdwojoną
ruszyć się boi, choć chce uciekać.
Napiera na kamień, w ustach ma słono-
łzami jej lico strudzone ocieka.

Dokoła rumor, i hałas straszny;
lasem zaczyna władać pożoga,
niebo rozświetla pioruna błysk jasny;
znów ziemią zatrzęsło i wolna jest noga.

W drzewach na dobre szaleją płomienie,
dziewczyna utyka przez łąki i pola,
przewraca się, ręce kaleczą kamienie-
opuszczać zaczyna ją życia wola.

Ponownie upada, twarz ziemi dotyka
włosy na plecach sklejone w bezładzie
nie wstaje więcej, oczy zamyka
chce umrzeć w tej nagłej ziemi zagładzie.

Bać się przestała - śmierci gotowa.
Modli się, ciało już tak nie boli,
duch je opuszcza sunąc po słowach
wyszeptywanych ostatkiem woli.





Justyna chciała ich pozabijać w końcu świata.
Jedyna propozycja jak na razie.
Ktoś ma inną?

poniedziałek, 26 października 2009

Terefere



Pusto wokół...
cisza zalewa me uszy,
mrok pożera horyzont -
padam na kolana.
Pusto wokół...
ni giez żaden nie buczy,
ma twarz owiana bryzą,
me serce lgnie do Pana.
Boże mój!
Nic nie zaszeleści,
wszystko zamarło
w oczekiwaniu na Ciebie.
Myśli rój,
co w głowie się nie mieścił
coś nagle zeń wydarło -
z tą pustką czuję się lepiej.
Jesteś nareszcie -
przytulasz mnie do piersi,
szeptasz czułe słowa;
z radości cicho szlocham.
W tym jednym geście
chcę wszystko Tobie streścić,
i szeptam wciąż od nowa
jak bardzo Ciebie kocham.

niedziela, 25 października 2009

". . ."




Coś się dzieje. Sprawy już i tak zagmatwane zmieniają się nie do poznania; wszystko wywraca się na drugą stronę, a myśli które wydawały się do tej pory słuszne, prawdziwe i niezachwiane jakby kruszeją, ulegając czemuś na kształt erozji. Choć to chyba zbyt słabe określenie na coś, co nie dzieje się latami, ale pędzi na złamanie karku z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień, z chwili na chwilę; dostrzegam kunszt, i ogrom tej budowli, by chwilę później zobaczyć w niej również obrzydliwość i ohydę od których zaczyna się upadek. Czuję się jak widz mogący jedynie obserwować, jak światło rozbłyskuje wewnątrz ciemności, obracające w pył odwieczne warownie.

piątek, 23 października 2009

Dom

Dawno temu, zainspirowany pewnym rysunkiem napisałem:

"Dom"


Co dzień cieplejszy wiatr skórę omywa,
Słońce zostaje z nami na dłużej,
i chociaż czasu ciągle ubywa,
by spojrzeć przez dziurę w starym murze,
to wiem, że przyjdzie wreszcie ta chwila,
Gdy zachód słońca w tej dziurze zobaczę.
Wiatr szumem bzu czas będzie umilał,
potem się niebo gwiazdami rozpłacze.
I spadać będą marzenia spełniając
W ciemności nocy, w księżyca świetle,
swym blaskiem powoli mnie usypiając,
do snu tuląc letniej nocy ciepłem...

screen "w trakcie pracy"





He is allmighty


He is almighty God.
He makes me happy when I'm sad,
He gave me life when I was dead
He gave His word which I can read,
He gives everything that I need.
My life is very short
but I want Jesus to be my Lord.
He loves me and He loves you.
I want to do all He asks me to
I want to follow His voice
and to give Him the choice
He was rised from the death
He had multiplied the bread
Jesus saves our souls
and openes heaven's doors.


Nie jest to nowość ale teraz przynajmniej miał mi kto błędy posprawdzać.

czwartek, 22 października 2009

Pwrót do przeszłości...

Tesia, ja również dziękuję za rozmowę. Dzięki niej zdecydowałem się w końcu poodwiedzać co poniektóre miejsca, i zabrać co moje. Na początek :




Wyjdź rano i przejdź się pustymi ulicami,
obok trawników świeżo skoszoną trawą pachnących,
gdzie będziesz tylko Ty, i świata piękno - sami...
Wśród ptactwa świergotów duszę kojących
Wdychaj bzu woń upojną, słodki zapach liści,
w świetle słońca, obłoczkami dymiącego
Twa potrzeba towarzysza niech się ziści...
On podejdzie, jest tak blisko.
Obok, przy Nim stań bez słowa,
Cisza niech wyraża wszystko.
Pozwól rzeczywistość jej kreować.
Potem dalej patrzcie razem,
Maluj chwilę tą w swym sercu, trwale
zachwyć piękna się obrazem,
dojrzyj w nim zawartą Bożą chwałę....


Życzę Ci

Znalezione gdzieś na dysku.


Życzę Ci....

Domu, w najcudowniejszym zakątku świata-
wtulonego w las, skąpanego w kwiatach.
W środku mnóstwo przestronnych pokoi,
byś ściany w nich mogła zdjęciami przystroić.
By w domu tym zawsze obecność Boga
była tak pewna jak dach i podłoga.
By Bóg Cię umacniał, zachęcał, podnosił
By język rzeczy tajemne głosił,
By słowo życia w sercu mieszkało,
i co dzień znać o sobie dawało.
By sny się spełniały, marzenia ziszczały,
a błogosławieństw deszcze spadały
na Twoją głowę, co dziennie na nowo.
By życie iskrzyło się kolorowo.
Byś zawsze miała przed sobą Jezusa,
By On codziennie Twe serce poruszał,
Zmieniał Cię podług swej woli,
byś zawsze chciała mu na to pozwolić.
By każda chwila – ta długa, i krótka
była dla Ciebie jak karmel słodziutka.
Byś zawsze była radosna, szczęśliwa,
by namaszczenia spływała oliwa,
a Święty Duch wciąż rzeczy nowe
obficie spuszczał na Twoją głowę.
By Twoje wargi wciąż Pana chwaliły,
By ewangelię codziennie głosiły,
By słowa prorocze wypowiadały,
by Bożą chwałę wciąż ogłaszały,
i służby, w której z radością przez życie
iść będziesz – z całego serca Ci życzę.

Zrozumienie

"Każdy słuchacz ( czy czytelnik) niemal natychmiast ujednoznacznia wypowiedzi, które słyszy. Nawet jeśli pomijamy znaczenia figuratywne i rozpatrujemy jedynie wąsko pojmowane sensy dosłowne, prawie każda wypowiedź jest wieloznaczna. W istocie niemal każda wypowiedź jest wielorako wieloznaczna, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie możliwe semantyczne oddziaływania wzajemne między jej poszczególnymi wieloznacznymi konstrukcjami; większość wypowiedzi zawiera ponadto wyrażenia referencyjne, które mogą mieć szeroki wachlarz możliwych odniesień, nawet przy uwzględnieniu wiedzy wspólnej nadawcy i odbiorcy. Tak więc wypowiedź może mieć tuziny, czy wręcz setki możliwych interpretacji. Zazwyczaj jednak tak nadawca, jak i odbiorca, umie wybrać tylko jedną z nich nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że dokonał jakiegoś wyboru. Powszechnie przyjmuje się, że wybór ten jest funkcją kontekstu, ale określenie tej funkcji, w przeciwieństwie do stwierdzenia, że jest taka, nie jest zadaniem łatwym.
Dopóki mamy wybierać tylko spośród dosłownych sensów jakiejś wypowiedzi, zadanie to nie jest jeszcze zadaniem niewykonalnym; zbiór możliwych interpretacji pozostaje zbiorem skończonym i można je wyliczyć na podstwie stosunkowo ograniczonego zakresu znaczeń i odniesień, Udaje się wtedy obmyślić kilka typów wyraźnie sformułowanych procedur jakimi można się poslużyć, aby wyeliminować wszystkie możliwe interpretacje z wyjątkiem jednej; trudnośc polega w zasadzie nie tyle na wynalezieniu takiej procedury, ile na wybraniu i uzasadnieniu procedury właściwej.
Przypuśćmy jednak, że mamy uwzględnić nie tylko sensy dosłowne jakiejś wypowiedzi, ale także cały wachlarz sensów figuratywnych, luźno na nich opartych poprzez stosunki podobieństwa, przyległości, inkuzji, czy inwersji; w tym przypadku zbiór możliwych interpretacji staje się praktycznie biorąc niekończony, trudnio więc sobie nawet wyobrazić, jak należałoby zabrać się do opisania procesu ujednoznaczniania, który nie jest wcale, powtarzamy zjawiskiem rzadkim i marginalnym, lecz przeciwnie, stanowi jeden z podstawowych czynników interpretacji każdej wypowiedzi."
Dan Sperber i Deirdre Wilson
fragment rozprawy
"Ironia, a rozróżnianie między użyciem, a przywołaniem"

Jak my to robimy, i na ile mój odbiór, to Twój odbiór?

Na te i inne pytania odpowiedz sobie sam....

poniedziałek, 19 października 2009

Początek i koniec


















szkic w obróbce. format 50/70cm
Wersja finalna niedługo...

sobota, 17 października 2009

Głupi ma zawsze szczęście...

... A piątkowe szczęście zawszięczam panu Heniowi, bo zapomniał swoich notatek

wielkie dzięki :)

czwartek, 15 października 2009

Kwiatek










Jak się przyjmie to chętnie się podzielę. Mam wrażenie, że nie będzie z tym problemu. Korzonku były dosyć długie. niedługo czeka mnie również przesadzanie aloeska :)

środa, 14 października 2009

Ironia....

Głos w sprawie pornografii


Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.
Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast
na grządce wytyczonej pod stokrotki.

Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic.
Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu,
rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy,
pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza,
lubieżne obmacywanie drażliwych tematów,
tarło poglądów - w to im właśnie graj.

W dzień jasny albo pod osłoną nocy
łączą się w pary, trójkąty i koła.
Dowolna jest tu płeć i wiek partnerów.
Oczy im błyszczą, policzki pałają.
Przyjaciel wykoleja przyjaciela.
Wyrodne córki deprawują ojca.
Brat młodszą siostrę stręczy do nierządu.

Inne im w smak owoce
z zakazanego drzewa wiadomości
niż różowe pośladki z pism ilustrowanych,
cała ta prostoduszna w gruncie pornografia.
Książki, które ich bawią, nie mają obrazków.
Jedyna rozmaitość to specjalne zdania
paznokciem zakreślone albo kredką.

Zgroza, w jakich pozycjach,
z jak wyuzdaną prostotą
umysłowi udaje się zapłodnić umysł!
Nie zna takich pozycji nawet Kamasutra.

W czasie tych schadzek parzy się ledwie herbata.
Ludzie siedzą na krzesłach, poruszają ustami.
Nogę na nogę każdy sam sobie zakłada.
Jedna stopa w ten sposób dotyka podłogi,
druga swobodnie kiwa się w powietrzu.
Czasem tylko ktoś wstanie,
zbliży się do okna
i przez szparę w firankach
podgląda ulicę.

Wisława Szymborska

wtorek, 13 października 2009

U Andzi




Miły wieczór w miłym towarzystwie. Przed wami Andzia, a za nią...

Tak blisko, a tak daleko

czwartek, 8 października 2009

Słoneczniki




Cześć, co u Ciebie?
Spójrz, co Ci niosę w wazonie...

--------

piątek, 2 października 2009

Dystans



A jeśli miarą dystansu ma być samopodobieństwo?
Ciąg przyczynowo-skutkowy zataczający koło, powracający po raz kolejny do punktu wyjścia... Jak można przerwać ten łańcuszek? Wyjśc na wolność, rozpętać okowy własnego myślenia. Zamilknąć, by móc wreszcie usłyszeć to, co od tak dawna jest mi mówione, i pogodzić się z tym.
Więc będę milczał do chwili gdy Ty nie zechcesz bym mówił, dopóki nie włożysz w słów w moje serce.

przypomniało mi się coś:

A czasem walczę,
biję się mych myślach
o Ciebie i o mnie....

Hałas tej biwy
to ból milczącej duszy,
pragnącej krzyczeć.




nie będę krzyczał
w milczącym cierpieniu
duszę nasycę.

czwartek, 1 października 2009

Strach










Strach, jak na pyszczku królika -
chcę uciec, a cała radość znika.
Chcę zniknąć, tchórzostwem się ratować
niczym struś swą głowę w piasek szybko schować...
Cóż zmieni, że ucieknę, miejsce swoje zmienię -
wtedy strach wygra. Stach przed cierpieniem.





sia - "breathe me"

Kolorowe kredki...





Dzisiaj kupiłem. Pastelki, 36 kolorów
Bomba :D

środa, 30 września 2009

Dwa światy







Trochę sobie pokolorowałem, bo naszła mnie ochota skończyć bazgroł, który tworzył się ostatnie trzy dni. Zaczynałem go z myślą, że chcę by obrazował dwa światy, gdzieś po drodze się to zatraciło, bo myśli stały się nieznośne, ale dzisiaj uważam, że to jedno w nim widzę. Być może dzięki kontrastowi kolorów i ołówka, być może dzięki odbiciu w tafli wody.

wtorek, 29 września 2009

Empatia





Przeczytaj





Elektroneuronowa przyjaźń - z płytoteki





Elektroneuronowa przyjaźń

(L.U.C.)


"Panie mały get up!

opieram się na imaginacji tajemnych sferach
Elektroneuronowa przyjaźń moje serce pożera.
Porzucam strefę subrealnych reakcji,
wymykam się spod rauszu toksycznych relacji,
z dala od fałszu, przelewów, materiodewiacji,
od krzywych akcji, żywych owacji,
parszywych nacji, fałszywych racji,
se sacji taniej radakcji,
oodizolowany imaginacją elektryfikacji
doznaję izotoksynacji...
wysłana sonda nasiąka wolną energią uranu...
Chwilowo nie ma kompletnie żadnego planu,
ani pokuty cztery minuty wyzwolonego stanu,
oszukane neurony resetują mózg gigadawką danych ze spektakularnego ekranu.
Otwiera się przygodowa szafka,
palce w klawiszach, uszy w słuchawkach,
oczy w pixelach, psychika w skrawkach,
cyforwy melanż, niby zabawka
a mąci ci w głowie niczym nasączona trawka,
labirynt, Kafka...
Prąd, prąd, prąd, gram 170 lat pod rząd,
Bóg zwany "Zapisz jako..." wybacza tu każdy błąd.
Matrix już tylko trzy kroki stąd...
mało, mało to już się zaczęło a może nawet stało
bo... skoro biegam siedząc po co mi ciało...
Tu nic nie boli,
mistyczna symplifikacja tli się niczym potarty ebonit.
Tu nic nie boli..."


bo wsłuchuję się ostatnio...


Odsłuchaj na wrzucie

piątek, 25 września 2009

O sobie

Jestem właśnie taki -
brak słów do opisania.
Często daję się we znaki,
zło przynoszą me starania,
a ja chcę, by było dobrze...
Nie chcę ranić słowem ludzi,
łez najbliższych być przyczyną.
Nie chcę rano z snu się budzić
z sercem obarczonym winą.
Chciałbym, żeby było dobrze...
Żeby ludzie wciąż się śmiali,
mieli zawsze co najlepsze,
aby pomoc dostawali
zamiast tego wszystko pieprzę.
Może kiedyś będzie dobrze...
Zniknie moja dziecinada,
wyparuje gówniarz, prostak,
w głowie mi się poukłada,
Twym oczekiwaniom sprostam.
Chciałbym, żeby było dobrze...

czwartek, 24 września 2009



Kojarzy mi się z podróżami, moimi podróżami, chociaż to tylko obraz zmian stężenia i temperatury względem czasu reakcji w reaktorze chemicznym.
Piękny fraktal

wtorek, 22 września 2009

Wołanie

Gdzie jesteś, Jahwe?
Pytam, gdzie jesteś?
co jest Twoją wolą?
Którą drogą mam kroczyć,
by spotkać Ciebie,
zobaczyć Twe oblicze.
Gdzie jesteś Jahwe?
Odpowiedz mi, bom ślepy
nie widzę drogi przede mną.
Niech chociaż głos Twój usłyszę
bym znał kierunek swego marszu....

Kocham...

W środku mnie dalej wszystko wiruje,
zamykam oczy i widzę Twe usta,
serce jak młot drogowy pulsuje,
na nogach z trudem udaje się ustać.
Twe usta tak blisko moich się śmiały,
twarz tuż przy mojej, gdy trzęsło tramwajem,
Oczka wszystko dać by mi chciały,
język przeciwnie- swym starym zwyczajem.
A ja choć chciałbym, niczego nie biorę.
Zaczekam, aż On mi powie, że mogę
aż w końcu dotknie dwie dusze chore
by mogły wejść razem na Jego drogę.

Przed zaśnięciem...

Chcę znowu oczy swe zamknąć
dać się ponieść w majaków krainę
chcę znowu gdzieś tam daleko stanąć
spojrzeć na Ciebie - na swoją dziewczynę
przeszłość czy przyszłość, a może teraz
wizje czy tylko, słodkie wspomnienia
rodzić się przyjdzie, czy przyszło umierać
chwili, gdy spełnić się mają marzenia...

Empatia

Empatia

Nie patrz - dotknij , poczuj,
nie ma sensu wytężać oczu.
Bo jak dostrzec niewidzialne?
Powiem Ci, choć to tak banalne,
i może się zdarzyć, że Cię to zaskoczy
daj mi swą dłoń... teraz zamknij oczy,
umieszczę ją w swoich,
spokojnie.., powoli.

...

Dłoń mi podając, ślesz uśmiech uroczy,
Gdy ją ujmuję, zamykasz oczy,
by stracić z oczu świat na chwil kilka
i dostrzec uczucia w kolorach motylka
nie ma tu czerni, jest mnóstwo zieleni,
malutkie liście wśród świetlnych promieni
tańczące w niemym rytmie muzyki,
zechcesz posłuchać, skoro już widzisz?

Bezsens

Bezsens

Niczym może piór,
spadających z nieba,
Biały, delikatny, bezkres.

jak jeden wiór,
gdy lasu trzeba,
by wypełnić puste miejsce....

Rozmyślania...

Myśli co rusz pędzą do Boga,
staram się dostrzec go na swych drogach,
pokonać grzech, zostawić nałogi
nawrócić się, paść pod Jego nogi...

Codziennie proszę by On mnie zmieniał -
co da to wszystko, gdy serce z kamienia?
gry choć myśli biegną wciąż w Jego stronę
za chwilę upadam i w grzechu znów tonę?

Proś, staraj się mówią - zobaczysz efekty.
czy można dokonać autokorekty?
Na cóż by była Boża ofiara,
jeśli po prostu wystarczy się starać?

Więc modlę się, proszę, i błagam,
by On ogarnął ten cały bałagan
by w końcu położył na mnie swe ręce
i włożył do środka mięsiste serce

By stare w końcu uległo skruszeniu,
bym chałę mógł oddać Jego imieniu.
Czcić imię Boże z radością, pokorą.
by serce, nie myśl było wiary podporą...

Zeby nie uciekło -Plama


Papuga



Plama na honorze

Żeby nie uciekło...

" Rozmowa o wolności"



Panna Anna wersja full color

Listy

Tu, gdzie piszę o tajnikach umysłu
i serca mego sekrety wylewam,
cytatu słowa ubieram w cudzysłów,
Myśl każdą doglądam, kiedy dojrzewa.
Przyglądam się jej, jak rodzi się nagle,
potem jak rośnie, obrasta w tematy,
jakoby fregata rozwija żagle,
by przewędrować w odległe światy.
Światy głów bliskich i obcych zupełnie,
krainy dzikie i niezbadane.
W zamian ja także odbieram codziennie
słów egzotyczną karawanę.

poniedziałek, 21 września 2009

Modlitwa...

Ty, który uczysz miłości,
którego rada cenniejsza od złota,
spotkajmy się proszę na osobności,
bym mógł Ci powiedzieć o swoich kłopotach.
Ty, który znasz mnie i moje problemy,
znasz moje myśli, serce zbadałeś
racz mnie wysłuchać, lecz zanim zaczniemy
chcę podziękować, że na mnie spojrzałeś.
Dzięki Ci składam mój Królu, mój Zbawco,
Pocieszycielu we wszelkiej niedoli.
Tyś mej radości i szczęścia jest sprawcą,
Lekarzem, kiedy me serce boli.
U stóp Twoich ziemia, niebo Twym tronem,
moc, chwała, cześć należą do Ciebie.
Pod Tobą wszystko zostało złożone
tak tu na ziemi, jak i tam, w niebie.
Aniołów miriady u Twego boku,
każdy gotowy na Twoje skinienie
przemierzyć miliony anielskich kroków,
by spełnić jedno Twoje życzenie.
Potrzeba mi Ciebie, Twych słów, Twego głosu,
Twojej miłości, ciepłego spojrzenia...
W Twej woli pragnę odnaleźć sposób,
by świecić jak gwiazda - wyjść wreszcie z cienia.

piątek, 18 września 2009

Bo życie ma sens

Tak blisko,

by móc się przytulić,
poczuć Twój zapach,
głaskać po głowie...
Tak byśmy czuli,
kiedy stykają się
nasze dłonie...
Bym drżeć mógł, gdy policzek
przytykam do Ciebie,
i dni liczę,
kiedy Ty zadrżysz?
Nie wiem...

wtorek, 15 września 2009

Lewitacja


Dzień niczym oaza na pustyni.
w chmarze fatamorgan -
ta jedyna,
tak blisko...

niedziela, 6 września 2009

Zela















O Tobie i dla Ciebie.

Myśli przelane na papier,
tak to widzę, tak pojmuję
ołówkiem drapiącym o papier
wyrażam to, co czuję..
Podoba mi się "Ż",
bo jest miękkie i faluje
początkowo w rozproszeniu, by w końcu jednak zebrać się do kupy i rozkwitnąć. chwię potem jednoczy się z "e".
krótkim i drapieżnym, powiedziałbym ostrym, ale to nic w porównaniu z "L".
To dopiero coś. "L" ma koLec, tak duży, jak rany które zadaje. Czy to przeze mnie? Pytam się czy to moja sprawka, że potrzebujesz takich narzędzi... "a" powstało przypadkiem, choć było tam pierwsze. Nie kolec wieńczy naszą znajomość. "A" jest źródłem i nie przestanie zalewać mnie Tobą...

Start

1,2,3...